Jestem rzeźbiarzem swojego losu…

Zastanawiam się czy potrafiłbym coś wyrzeźbić w drzewie, kamieniu lub lodzie. Pewnie nie… jednak mimo braku umiejętności rzeźbienia w rzeczach materialnych, rzeźbię swój los. Robię to trochę po omacku, bez jakiegoś szczególnego celu, wartości czy sensu.

Moje życie w pewnym momencie straciło sens, cel i wartość. Właściwie oddaje siebie bardziej innym ludziom, o sobie zapominając.  Nie oczekuje już od nikogo zapłaty, nie przyjmuje bezinteresownej pomocy, prezentów – za wszystko płacę. Tak samo płacę za swoje dotychczasowe życie i zastanawiam się nad odejściem – tak jak przez kilka ostatnich lat.

Grecki filozof Epikur powiadał, że śmierci nie powinniśmy się bać, ponieważ kiedy jest śmierć mnie nie ma, a kiedy ja jestem to nie ma śmierci. „Ja jestem” – żyję, „Mnie nie ma” – umarłem. Śmierć mnie nie dotyczy, to tylko jest tragedia dla moich bliskich.

Właściwie rozważając trochę dłużej nad tą myślą, zastanawiam się czy mam jakieś bliskie mi osoby? Dochodzę do wniosku, że nie. W domu jestem tylko kierowcą, nikt nie pyta mnie o to jak się czuję, co słychać i dlaczego chodzę jak otruty. Ostatnio nawet nikt nie zrobił obiadu, bo po co? Totalna olewka mojej sytuacji. Podobnie na uczelni jestem tylko potrzebny do robienia notatek lub załatwienia czegoś ze względu na bardzo dobrą komunikatywność z innymi osobami. Życie prywatne? Tak naprawdę go nie posiadam, nie mam znajomych do których mógłbym iść, przyjaciół czy chłopaka…

To w związku z tym moja śmierć będzie tragedią dla kogokolwiek? Czy tylko zakończeniu rzeźby o nazwie „Mój Los”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>