„Bezpiecznik” EDU – Część 1

Nowy miesiąc zawitał w naszych kalendarzach. Miesiąc zakochanych – walentynki już za 13 dni. Jak ja ich nienawidzę, nigdy tego święta nie obchodziłem. Bo nawet jak byłem z Pawłem S. to nawet nie przysłał mi wiadomości… Dlatego też w lutym przedstawię trochę wspomnień z dzieciństwa i lat młodości. Rozpoczniemy więc cykl „Bezpiecznik” EDU od szkoły podstawowej w której być może rozpoczął się proces wyniszczania mnie od środka.

Kiedy uczęszczałem do szkoły podstawowej rodzice nie wierzyli we mnie. Nie wierzyli, że coś z tego człowieka wyjdzie, z zasady wierzyli, że nie wyjdzie i pewnie mieli rację. Kiedy rozpoczynałem szkołę podstawową nie zostałem od samego początku zaakceptowany przez rówieśników, nauczycieli i wszystkich. Czułem się tam jak człowiek drugiej kategorii. Nie radziłem sobie przez to na ścieżce edukacyjnej, ledwo otrzymując promocję z klasy do klasy. Dokuczano mi, poniżano nie tylko z racji wyglądu ale też pochodzenia – rodzice nie są na wysokich stanowiskach, raczej na takich które się uważa za margines. Tacy ludzie w tym środowisku traktowani są jak gówno, dlatego i ja musiałem być tak traktowany.

Pamiętam do dziś jak lano mnie po łbie bo nie wiedziałem jak rozwiązać zadania z matematyki, której szczerze nie pojmowałem przez całe swoje życie. I do niczego mi się nie przydała… Chciano mnie w związku z tym skierować do szkoły specjalnej, bo wg rodziców tylko tam się nadawałem.

Matka była nadopiekuńcza, zawsze kupowała mi plecak którego nosić nie chciałem, ubierała mnie jak palanta. Niestety jako dziecko nic na to nie mogłem poradzić, nie mogłem zadecydować. Pamiętam do dziś jak przebrała mnie na dzień wiosny za pannę młodą i przyprowadziła mnie do klasy, gdzie wszyscy wybuchli śmiechem i cały dzień mi dokuczano.

Dokuczano mi nie tylko przez to, że na dzień stałem się osobą „transseksualną” choć pojęcie to w tym wieku było abstrakcją. Pamiętam jak mnie popychano na korytarzu, bito, poniżano. Nikt z nauczycieli nie reagował, bo po co… wychowawczyni nie widziała problemu. Natomiast gdy zacząłem się bronić i kogoś uszkodziłem na twarzy, to było wielkie hallo…

W związku z napiętą sytuacją i trzech latach strasznej męczarni w szkole podstawowej, matka podjęła decyzję w czwartej klasie o przeniesieniu mnie do innej szkoły. Stało się to po tym, jak w trakcie lekcji wybiegłem z zajęć i nie chciałem tam wrócić. Przeniesienie nastąpiło w przeciągu kilku dni. Była to słuszna decyzja! Życie się trochę zmieniło, było dobrze, ba lepiej niż się spodziewałem. W nowej szkole doszło do pełnej akceptacji i już na drugiej przerwie biegałem z dzieciakami po korytarzu z uśmiechem na ustach. Nie zapomnę tamtych lat, gdzie pani od przyrody powtarzała wielokrotnie „lekcja, data, temat…”, Dyrektora, który przechodząc korytarzem budził respekt i strach, czy Pani od matematyki, która była moją ciemiężycielką lub psychicznej kobiety od religii.

I jakoś wtedy wszystko na tej drodze edukacji z roku na rok było lepiej, lepsze oceny, większe zrozumienie i akceptacja. Rodzicom gdzieś uleciała myśl, aby skierować mnie do szkoły specjalnej.

Nie zapomniałem tamtych lat do dziś… dyskotek, balu na zakończenie szkoły i notabene zauroczenia w dziewczynie! Bo wtedy nie była to miłość w tym wieku nie istnieje miłość, tylko zauroczenie do dziewczyny która poprosiła mnie do tańca. Wtedy byłem bardzo nieśmiały w stosunku do dziewczyn (kobiet), ale też nie wiedziałem, że jestem osobą o skłonnościach homoseksualnych.

CDN…

2 przemyślenia na temat “„Bezpiecznik” EDU – Część 1

  1. A więc tak… Przeczyalem twojego bloga, widziałem profil na fell i polecam tobie skończyć tą całą szopkę. Wszędzie musisz napisać jak Ci źle, niby próbujesz to zmienić, ale jakoś tobie to nie wychodzi. Zastanów się, może nie chcesz aby się to zmieniło? Podoba ci się fakt, że każdy ciebie pociesza i martwi się. Jesteś tylko i wyłącznie egoistą, myślisz tylko o tym jak tobie jest źle, mając w dupie uczucia innych. Najlepiej jest być tym smutnym chłopakiem który został zraniony i nie ma po co żyć. W swoich wypowiedziach, oznajmiasz czytelnikowi, że wkrótce się zabijesz. Gdyby to była prawda, to już byś to zrobił. W żaden sposób nie naklaniam cię do niczego złego, a wręcz zabraniam tobie popełnienia samobójstwa, ale spójrz na to z innej strony. Znów chcesz aby każdy ciebie pocieszal, a marzysz o tym, żeby osoby które ciebie skrzywdzily miały nauczkę (tym niby samobójstwem). Swoją wypowiedź zakończę w tym miejscu, a ty zacznij myśleć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>