„Pomocna” dłoń… Randka w sądzie…

Zgodnie z zapowiedzią dziś odniosę się do komentarza jednego z użytkowników portalu fellow.pl, który pojawił się na moim profilu. Dzisiejszy tekst chciałbym też poświęcić temu „współczuciu” i litości, którą chcę w Was wywołać pisząc tego bloga.

Czlowiek do niego z pomocna dlonia a on: jesteś ograniczony jak reszta siedleckiego pomiotu. poerdol się i spierdalaj z mojego życia raz na zawsze puszczalska.plotkarska kurwo Wiec nie ma co mu wspolczuc

Mój drogi, nie miałem jak Tobie odpisać po tym jak nazwałeś mnie „zjebanym człowiekiem” i zablokowałeś. Jeśli jednak coś już piszesz publicznie, to ja uzyskuje prawo do publicznej odpowiedzi.

Już kilkadziesiąt razy rozmawialiśmy o tym, żebyś do mnie nie pisał pod żadnym pozorem. Do tej pory byłem dyplomatyczny w swoich wypowiedziach do Ciebie, ale nie dałeś za wygraną i ponownie napisałeś, dodatkowo cytując mnie w sposób dosłowny wyrywając zdanie z kontekstu. Nie chcę od Ciebie jak i nikogo innego pomocy (nie proszę o nią), tym bardziej, że jesteś lub byłeś przyjacielem osób winnych całej sytuacji jaka mnie zastała (oprawcy). Napisane przez mnie słowa to po części prawda, ale też prośba. Nie wiem czy puszczasz się w sposób fizyczny, nie złapałem Cię za rękę. Zresztą to Twoje życie… Jednak dla mnie osoba, która nie rozumie co się do niej mówi i wykazuje się naprawdę głupotą jest puszczalska intelektualnie. Plotkarz jesteś, bo przecież nie raz próbowałeś się dowiedzieć coś o wspomnianych wcześniej osobach lub one wspominały o Tobie, że rozmawiałeś na mój temat. Tak więc… A jeśli chodzi o kontekst – kolego, napisałeś do mnie i się drażniłeś, a kiedy powiedziałem, że udaje się do specjalisty to powiedziałeś „On ci znajomych nie zastąpi”. Dlatego jesteś ograniczony, bo nie rozumiesz. Jak mam mieć takich znajomych jak Ty, to serio wolę być sam. Sam wiesz, że wiem o Tobie wiele i trochę rozmawialiśmy. Wiesz jaki jesteś i sam nawet trafnie stwierdziłeś w prywatnej wiadomości za kogo Cię uważam…

Jeśli zaś chodzi o współczucie i litość jaką w Was próbuję wzbudzić. Bzdura… nie chcesz, nie czytaj. Celem bloga jest przedstawienie mojej sytuacji w pewnych konfiguracjach. Siebie nie zmienię przez pisanie, nie zmienię też świata. Jednak pisanie bloga mi pomaga! I nawet jeśli nie przyniesie on niczego, żadnego dobra, żadnego rozwiązania to wierzę, że przynajmniej może jedna źle postępująca osoba, powie wobec kogoś po przeczytaniu wszystkiego słowo „przepraszam” lub zaprzestanie swojego postępowania na niekorzyść innych osób. I to będzie dla mnie osobisty sukces.

Ktoś mi zarzucił, że pisząc bloga łamię prawo. Informuję, że w żaden sposób nie naruszam prawa. Posługując się cytatami publicznymi mam prawo i obowiązek je podpisać taką formą jaką zostały podpisane. Dodatkowo, to że posługuje się czyimś imieniem publicznie nie jest również łamaniem prawa. Ponieważ nie da się jednoznacznie wskazać o kogo dokładnie chodzi, można się jedynie domyślać. A domysły nie są podstawą do wytoczenia powództwa cywilnego, tym bardziej że nie posługuje się tu takimi informacjami, które mogłyby jednoznacznie wskazać bohatera danego artykułu. Jeśli ktoś jednak chce mi wytoczyć powództwo w sądzie bardzo proszę, bo wasze straszenia i ostrzeżenia nic nie dadzą, dlaczego? Bo nie łamię prawa i wszystko co zostało do tej pory napisane jest prawdą.

I pytanie do zastanowienia się: Czy osoba, która wie że swym postępowaniem może skrzywdzić jeszcze bardziej drugą osobę i pogorszyć jej stan psychiczny nie łamie prawa? 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>