Wszystko jest już rozegrane, mają kogoś…

Zrobiłem sobie przerwę nie tylko od idiotów na gejowskich portalach, ale też od bloga. Jednak już wróciłem! Witajcie ponownie czytelnicy.

Mamy poniedziałek, rozpoczynam dzień wpisem na blogu. Zaraz też zaczynam zajęcia w nowym (ostatnim) semestrze moich studiów. Potem wylot raz na zawsze z tego regionu, który kojarzy mi się z jednym.
Niestety weekend minął mi niezbyt dobrze… Nie miałem do kogo się odezwać i pogadać dłużej, ani gdzie pojechać. Spędziłem go więc w domu w swoim pokoju pełnym złych wspomnień. Tłukłem się z myślami w kwestii „być czy nie być”. Uświadomiłem też sobie, jaki jestem do dupy, że nie nadaje się do otaczającego mnie świata. Inni realni czy też wirtualni ludzie są tacy zajebiści, nie to co ja… siedzący w domu zgnilak, który musi sam iść do teatru bo uważają go za czubka. Jednak z moim szczęściem, spektakl się pewnie nie odbędzie.

Wysłałem maila do firmy z którą od czasu do czasu współpracuje, może uda się mi w tym tygodniu wyrwać do Warszawy, choć opłacalność tego wyjazdu finansowo będzie kiepska. Jednak się przejadę by zobaczyć innych ludzi i utwierdzić się w przekonaniu jaki ze mnie „lipton” i „samsung” z którym nikt nie chce się widzieć, nawet jak mnie nie zna… i nie zna tego bloga i mojej przeszłości. Nawet już nikogo o spotkanie nie proszę bo po co? Skoro na dworze za zimno, albo pada deszcz…

W domu panuje dziwna atmosfera… Matka ciągle twierdzi, że mi się nic nie uda, że wszystko już jest rozegrane i nie ma sensu starać się o pewne stanowisko. No gdybym był nią, to pewnie bym tak zrobił. Jednak mimo tego, że już pozamiatali nasi włodarze wszystko, to popsuje im plany swoją osobą, a co mi szkodzi! Przecież mnie nie zamordują, a nawet jeśli – to spełnią życzenie wszystkich tych, co by chcieli to zrobić dawno i za razem moje. Dodatkowo wkurwia mnie jej pierdolenie na darmo… My nawet nie rozmawiamy normalnie, ciągle na siebie krzyczymy, a w szczególności przez telefon.

Cóż nowy semestr zapowiada się dobrze! Mało zajęć, znani wykładowcy i dużo wolnego czasu. Czasu do wypełnienia kimś lub czymś. Niestety z pracą dla studenta z Siedlec, nawet na pół etatu jest ciężko. A jak już coś jest to z założenia obserwatorów „ma się nie udać”. Chciałbym podjąć jakąś pracę na 1/2 etatu i popracować z ludźmi, bo na wypełnienie czasu kimś już nie liczę. Niestety się poddałem w kwestii szukania i spotkań jak wspomniałem wcześniej.

W tym tygodniu idę do psychologa po raz drugi. Ktoś stwierdził, że jak usłyszy to wszystko co się działo i co czuje, to psycholog sam popełni samobójstwo. Cóż… liczę, że nie! Może specjalista wskaże mi jak wyjść z tego co się wydarzyło, co zrobić by było lepiej. Bo chcę żyć, pracować, pomagać i po prostu kochać… Czy to tak wiele? Tym bardziej, że zebrałem ostatnio słuszny opierdol… Tak więc nowy tydzień DO DZIEŁA!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>