Komentarz i przypadkowe spotkanie…

Mimo wszystko świat jest mały… Nie da się tak bowiem pozbyć wspomnień, ale też nie da się zapomnieć twarzy z przed kilku lat. Ponownie wracam do poprzednich tematów… Chciałbym się odnieść do komentarza, który został napisany przez jednego z czytelników mojego bloga. Pozwolicie, że odniosę się do niego na początku.

Proste to Twoje życie, ale czyż w ten sposób nie można być szczęśliwym? Można i to nawet bardziej, niż Ci, którzy szukają zawsze czegoś więcej. Zapraszam do mnie na mdaniel.blog.pl

Napisałem Tobie coś na maila. Twój wybór oczywiście, czy odpowiesz. Ja zapoznałem się z Twoim blogiem dość pobieżnie i szczerze mówiąc to co zobaczyłem, jest interesujące. Jednak żeby poznać człowieka trzeba nie tyle co przekartkować kilkanaście wpisów z kilku miesięcy, a zobaczyć jego całe życie. Tylko problem jest w tym, że człowieka nie da się przecież poznać na wylot.

Przechodząc jednak do Twojego pytania: Pewnie można być szczęśliwym… Tylko czym jest szczęście oparte na pieniądzach, wykształceniu i zwyczajnym HiLife, bez drugiej osoby? Faktem jest, że sobie darowałem za wszelką cenę szukanie kogoś i kreowaniu w sobie nadziei na leprze jutro z kimś wartościowym. Bo chyba nie ma już wartościowych facetów, co by mieli więcej do zaoferowania niż swoje 15-20 centymetrów. Oczywiście, to że ja sobie darowałem, nie oznacza tego, że nie chciałbym być z kimś. I tu właśnie muszę Cię zasmucić, ale nie da się być w ten sposób szczęśliwym, bo mimo wszystko każdy z nas choćby miał wszystko, będzie chciał mieć więcej.

Pamiętacie post dotyczący tajemniczego telefonu? Dziś ponownie jechałem tramwajem, tylko już nie spotkałem tych homoseksualistów, co poprzednio. Dziś spotkałem w tramwaju Pawła M. zobaczył mnie, powiedzieliśmy sobie cześć, podał mi rękę, jednak sam nie podszedł. Wstałem więc i podszedłem w jego stronę, ale kazał mi usiąść. Porozmawialiśmy chwilę, ale było to bardziej kurtuazyjne, niż spontaniczne i radosne, że po prawe 2 latach ponownie się widzimy!

Nie powiem, że się nie cieszę z tego spotkania. Nawet bardzo… trochę się zmienił, włosy dłuższe, przytył lekko. Wygląda dobrze, nie wiem jednak zbytnio co u niego i czy wszystko mu się powodzi w życiu (czy jest nadal z kimś, czy też sam). Przejechaliśmy kilka przystanków, bo wysiadałem pierwszy i na tym się nasza rozmowa skończyła.

Nikt nie zaproponował ponowienia spotkania, zapytacie dlaczego sam tego nie zrobiłem? Odpowiedź jest prosta… Postanowiłem, że kto ze starych znajomych, zechce wrócić i odnowić tą znajomość (z nielicznymi wyjątkami), to ma ku temu otwartą drogę. Kto nie chce, to może powiemy sobie cześć na ulicy, podamy sobie dłoń, jednak tylko tyle. Chwila rozmowy i każdy idzie żyć własnym, autonomicznym i zapewne mniej lub bardziej pięknym życiem…

Cieszę się, że Cię spotkałem i szkoda, że nie było jeszcze możliwości wyjaśnienia tego, co nas podzieliło, choć i tak tego nie przeczytasz.

2 przemyślenia na temat “Komentarz i przypadkowe spotkanie…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>