Panie doktorze?

Pierwszy września kojarzył się kiedyś tylko i wyłącznie z rozpoczęciem roku szkolnego i apelu, gdzie dyrekcyjne i samorządowe pączki uśmiechały się z powodu końca wakacji od edukacji. Postanowiłem wrócić do tych czasów i udać się do szkoły! Nie, nie cofnąłem się (jeszcze), po prostu pojechałem na swój Uniwersytet, moją „miłość”, która nigdy mnie nie zdradziła i nie zawiodła.

Dziś oficjalnie już mogę mówić, jestem magistrem bezpieczeństwa narodowego. Co brzmi tak samo dumnie, jak i kiczowato… Dlatego chowam odebrany dziś dyplom do trzech innych i niech sobie siedzą magistry w szafie. Zamknąłem po 6 latach rozdział studiów niestacjonarnych, jak i stacjonarnych na dwóch kierunkach i stopniach: licencjata i magistra.

Trudno w to uwierzyć, ale tak jak zaraz po obronie, składając podziękowania, kierowane w stronę komisji „za pięć wspaniałych lat na siedleckim uniwersytecie” gdzie łzy cisnęły się do oczu, tak i dziś było strasznie smutno, że koniec został fizycznie udokumentowany.

Jednak moja historia z edukacją się nie kończy, bo kandyduje na studia doktoranckie. Raczej się nie dostanę, więc czy będą do mnie mówić po czterech latach Panie Doktorze? Zobaczymy z końcem września… a jak nie to spróbujemy za rok.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>