Pierwszy raz zwolniłem kogoś dyscyplinarnie…

W branży w której pracuje jestem dziesięć lat i nigdy nikogo nie zwolniłem, kto by miał u mnie wykonać kolejne zlecenia. Najwyżej co zrobiłem, to nie dawałem nowych zleceń, ale umowy trwały do końca. Czyli wygasał stosunek pracy zgodnie z założeniem na dany rok.

Jeśli jednak pracownik odstawia od kilku miesięcy sceny, krzyczy i zaczyna mnie dyskredytować, to nie mogę sobie na to pozwolić i mówię „dziękuję za współpracę” ściągając zastępstwo z drugiego końca Polski… Niestety ludzie nie potrafią docenić pracy, a ponoć nie jestem złym pracodawcą, ba chyba nawet płacę lepiej niż konkurencja!

Jednak tak będzie lepiej…

6 przemyśleń na temat “Pierwszy raz zwolniłem kogoś dyscyplinarnie…

  1. Hm, nie wiem czy to tajne ale ciekawi mnie, ż jak na taki wiek, i te zawodowe a że 10 lat pracy a ile w tym szefowania…?Opis z boku miejscami brzmi znajomo, zwł, z tą zaradnością a n1 ” przeżyciem wielu tram i ” o krok”,jak u Ciebie tylko raz i tylko ” nie ułożyło” to i owo to i tak masz lepiej……a co do notki – dobrze jeśli jesteś ok człowiekiem i szefem i że nie zwalniasz tak jak wiele osób, słusznie, nie tylko co do pracy, jeśli ktoś jest ” potrącony”złe rzeczy robi, poszturchane to trzeba osobę postawić do pionu, niech nie myśli że wszystko może i bez konsekwencji, przypomniało się mi w tym temacie jak pracowałem w Instytucie….tam mimo pewnych parszywych osób było najwięcej plusów, najlepiej, kierownictwo jak mało gdzie dobre, luzki a i pożartować można było , pewna osoba zajęta mnie tysiące razy ” zarywała” a dwu scenek to lepiej nie będe opisywac zwł, żę ktoś to zobaczył,nie to żę ja sie dawałem, siedziałem w socjalnym i coś jadłem, a ona hop na ten tapczan tam i taka pozycja,ehmehm,,,,i ktoś wszedł, albo na korytarzu ile razy, jaki teksty ku mnie, to ja w odpowiedzi raz ” a jak tam dziecko?” które im się ledwo co urodziło, a słyszałem jak chłopaki z pokoju i o tym szemrali, oni byli wporządku, na poziomie, ludzcy – ale że te różne sytuacje, to z zarywajką to z kim innym, jak to się rozchodziło, oni tyle sobie poopowiadali , naście tych moich co z kimś, albo o innych, albo banda kury, z innego pokoju, jaki oni ciśnienie straszne tworzyli,5 mint ciężko wytrzymać, osoby uciekały od nich, ktoś płakał, nie chcieli do siebie zabraćale kierownik mnie uratował, to mi ochroniarz mówił bo zaczynałem etap drugi tam, a oni w socjalnym między sobą, jeden do drugiego teksty typu ” bo CI wszadzę gorącą kiełbasę między uda” =p a zaś w moim pokoju D i M, tam pzez pół pokoju była ścianka i za nią słychać ” psssssyk pssyk” i M. pyta D ” Co tam robisz bo martwimy się o CIEBIE”a on ” nie słychać?dmucham myszkę” ;D a M ” Ato szacuneczek” ha ha ha, pozdrawiam

    • Pardą za błędy ale raz : laptop złom, po kimś, co chwila się zacina, zrywa,zawiesza,skacze,klawiatura też świruje, zjada i inne cyrki, ślimak przy tym to torpeda – ile nerwów trzeba, czasem by cokolwiek zrobić to 40 minut czekania i co klik to kaplica…dwa, eko żarówka,długo się rozkręca a jak jest na ” ful” to i tak ciemnawo =} miłego

  2. Nieco przeczytałęm z początku bloga, grudzień i właśnie w kilku miejscach brzmi tak cholernie znajomo, jacy inni, co i jak, jak i nic- nic dobrego, i o te wartości, eh, nawet nie wymieniam co gdzie podobne, bo to właśnie bardzo zagmatwane, osobiste, drażliwe tematy , a jak masz rozum i serce, wrażlwość, honor jakiś to przez wiele osób jest się od małego źle traktowanym, cud szybki potrzebny,jak to mawiam MARZYĆ KAŻDY MOŻE, nawet zdechła kaczka ;} oho, chyba mnie naszła faza – odreagowania – i nie powiem na jakie rzeczy mam ocohtę, hahahaha,huhuhu, bez paniki, czaaem muszę choć tak, coś tam rochę gdzieś ” wylać” emocje- a przecie starszy od Ciebie jestem, wiesz, są osoby w wiuku lat 12 jak i 50 z którymi dobrze się gada, o wielu rzeczach, tu chodzi właśnie o naturę, wartości, poziom ludzkości, pewne podobieństwa, ogólnie naście osób po roamowach, podejściach itp,dało mi lat więcej niż mam, jeden nawet ocenił mnie na 45 lat, że tak nad wiek dojrzały…pzdr

  3. Hm, można z kosza wrócić komentarze?bez obaw nie będe tu więćej pisał , poczytam jeszcze trochę i skasuje adres, tak też wyglądało w sprawie moich komentów, więc skoro nie było,choć moment były , ale ogólnie nie było , to nie musiałerś ich na siłe akceptować, czy przywracać, pokazane zostało żę nie mam co tu zaglądaćni pisać, więc nie będe,wsadź do kosza spowrotem moje komenty, adie

    • Nie sprawdzam codziennie, czy ktoś napisał komentarz. Po przeczytaniu zaakceptowałem. Twoją wolą jest tu zaglądać, czy też nie zaglądać. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>