Przekorny los…

Wydawać się mogło, że złapałem Stwórcę za nogi i uniosłem się w niebiosa. Jednak los jest przekorny, a upadek boli najbardziej. Nie mniej jednak każde zakończenie bez względu na jego wymiar, to szansa na coś nowego.

Dziękuję, nic nie mogę Ci więcej powiedzieć. Dziękuję za Toruń, dziękuję za każdy wieczór i poranek, który nigdy nie połączył się w jedno. Jednak tak będzie lepiej, dla nas obu.

Nie wiem dlaczego nie potrafię mimo osiągnięcia wielu sukcesów odnaleźć się w rzeczywistości, że nie potrafię walczyć i być silny na krytykę. Być silny na słowa, które nie są prawdziwie i tylko przez to ranią mnie ze wzmożoną siłą. Być może życie ma inne powołanie, inny wymiar, może trzeba żyć nie ciałem, a pamięcią? Tylko czy ktoś jeszcze pamięta…

Jedno przemyślenie na temat “Przekorny los…

  1. Hm… nasuwa mi się tylko jedno. Nigdy nie żałuj żadnej znajomości. Każda nas czegoś uczy, jest w pewien sposób potrzebna. Takie podejście nieco ułatwia kończenie pewnych kontaktów.

    Pozdrawiam ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>