Ze łzami w oczach… za tak mały gest!

Jednak mam jakiś ludzki odruch serca… nie potrafię przejść obok człowieka obojętnie i powiedzieć „nie”.

Wczoraj wyjechałem z Warszawy do innego miasta. Poszedłem na obiad do lokalu w którym jest tanio i praktycznie każdy tam jada. Jedzenie nie jest jakieś szczególnie wybitne, ale jest domowe, swojskie, takie jakiego w domu rodzinnym nie dostanę. Może dlatego nie odwiedziłem rodziców? Po co mam ich odwiedzać, skoro znowu zastanę leżącą matkę przed telewizorem z pretensją o nie wiadomo co.

Siedzę sobie, ba dopiero zaczynam jeść i widzę wchodzi jakiś niezbyt dobrze ubrany mężczyzna i rozmawia z jakimś dziadkiem. W związku iż siedziałem dość daleko nie słyszałem, ale widziałem łzy w oczach, gdy od niego odchodził. Podszedł do mnie i zapytał, czy nie kupiłbym mu obiadu bo jest strasznie głodny. Cóż miałem zrobić, to tylko 10 złotych pomyślałem, a wyrzuty sumienia by mi nie pozwoliły normalnie funkcjonować.

Zgodziłem się, powiedziałem by usiadł i mu zamówię. Poszedłem do lady i zamówiłem. Kasjerka dziwnie spojrzała, ale zrozumiała i podała to co jadłem ja osobiście.

Człowiek dziękował mi ze łzami w oczach trzykrotnie, co było dla mnie największą nagrodą tego dnia. Tylko zastanawiam się, jaką trzeba być gnidą by żałować 10 złotych gdy ktoś jest faktycznie głodny? Przynajmniej byś się do zupy dołożył stary dziadu…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>