Lubelski rozrachunek

Pewnie nie pamiętacie, jak pisałem o swoim marzeniu, jakim jest wyjazd do Kazimierza Dolnego? Spełniłem je i podczas zwiedzania Lubelszczyzny odwiedziłem to urokliwe miasto nad Wisłą. Zrobiłem to z kilku powodów, jednym z nich jest ten, że ostatnio czuję się dość słabo i aby nie umknęło mi zobaczenie tego miasta, pojechałem bez ukochanego.

Cóż, czasami nie da się spełnić marzeń tak jakby się je chciało spełnić, ale niektórym marzeniom można pomóc i wsiąść w samochód ruszając przed siebie i robiąc ponad 300 kilometrów odwiedzając miasta i zapisując ich obraz na fotografiach. Oczywiście wyjazd przyniósł pewien niedosyt, ponieważ nie było z kim porozmawiać na tzw. „luzie” czy zjeść obiadu w restauracji, ciesząc się sobą nawzajem. Niemniej – polecam wybranie się do miasteczka pełnego sztuki, tajemnic i pięknych widoków.

Marzeniom można pomagać, jeśli nie da się ich spełnić. Podobnie nie można się zakochać w kimś, gdy ktoś nie kocha Ciebie. Pozostaje do wyboru, być połowicznym lub samotnym.
Wybrałem to drugie!

Układ czy związek?

Ostatnio bardzo modnym zjawiskiem są układy seksualne, tj. nie ma uczucia i wchodzenia sobie w życie. Wszystko sprowadza się do czynności seksualnej. Brutalnie mówiąc spuszczenia się na kogoś lub komuś w odbytnicę.

Kiedy zrobiłem sobie zestawienie takiego zachowania, to nie widziałem większego sensu w takim układzie. Niemniej jednak sensu w związku także już nie dostrzegam. Układ dla mnie to nic innego, niż mechaniczna stała czynność powtarzana z tą samą osobą. Równie dobrze, można to porównać do „uprawniania” seksu z gumową lalką lub owieczką. Oczywiście nie da się wskrzesić uczucia w tym gumowym gadżecie seksualnym, ale można je traktować z uczuciem. Przypomniał mi  się właśnie spektakl „Mały ma dziewczynę” w Teatrze Ochoty. Jego treść opiera się na tym, że autystyczny chłopak przyprowadził swoją dziewczynę w celu przedstawienia rodzinie. Dziewczynę o imieniu Blanka, która właśnie była gumowym gadżetem z otwartymi ustami, karmionymi drożdżowym ciastem.

Być może seks-układ jest jakimś rozwiązaniem, jeśli ktoś nie chce się wiązać z kimś. Jednak nie mogę nadal odkryć fenomenu tego rozwiązania tj. celu większego niż puste zaspokojenie potrzeby. Co prawda związek opiera się w dużej mierze na seksie, ale ma dla mnie jakieś większe odbicie w rzeczywistości.

Patrząc na to co się dzieje i jaka moda panuje wśród homosiów – odechciewa mi się nich i z każdym nowo poznanym przedstawicielem tej populacji, bierze mnie jeszcze większe obrzydzenie.