Zanim odejdę…

Zanim odejdę, spełniam swoje marzenia.
Zmęczony pracą, po pracy i w trakcie pracy.
Bez chęci do niczego, staram się pracować nie pamiętając złego.
I cóż, że nie wychodzi i głowa mnie boli, to pracuję…
Bo to dla ludzi, nie dla mnie o to wszystko chodzi.

Pewnego ranka wstanę wypoczęty, gdy finisz zostanie osiągnięty.
Popatrzę w okno i powiem odchodzę, bo cóż ze mnie będzie za człowiek.
Bez względu na wszystko, bez względu na przeszłość.
Chciałbym się uśmiechnąć i odejść w godności.
Zapomniany przez ludzi, żyjących w przeszłości.

Nie płacz przyjacielu nienazwany.
Nie płacz Matko, nad śmiercią swego syna.
Nie rozpaczaj też Ojcze, bo to nic nie zmieni.
Bez miłości, człowiek umiera w pustej samotności.
Umiera i odchodzi, na zawsze bez powrotu.

Czy dałeś temu człowiekowi szanse, na odrobinę słodkiego miodu?

Bezpiecznik: Warszawa, 2015-01-17