Nowe szanse w nowym roku…

Niech będzie pochwalony… bo tak teraz powinniśmy się witać w chorej na brak poczucia humoru i demokracji Polsce. Dawno mnie nie było, więc pomijając to, co się wydarzyło ostatnio, pozostawmy za zasłoną kurtyny spektaklu, który się nie odbył. 

Z racji, że mamy już 2017 roku, napiszę coś od serca dla wszystkich. Moi drodzy, skończył się 2016 rok i i od 6 dni i kilku minut, jesteśmy w nowym 2017 roku. Pamiętajcie, że Nowy Rok to nowe szanse i możliwości. Życzę Wam by był on wspaniałym, pełnych nowych doświadczeń i wrażeń rokiem. Chciałbym także życzyć, by Polska w końcu podniosła się z kolan i wydostała z pod buta dobrej zmiany. Dziękuję także wszystkim dobrym ludziom i sukinsynom, bo bez Was mijający rok byłby nudny i smutny!

Mijający rok, był smutny ponieważ w ostatnich jego tygodniach odeszło wielu utalentowanych ludzi ze sceny muzyki światowej, ale takie jest życie. Rodzimy się i płaczem witamy ten świat, następnie umieramy i po nas płaczą. Śmierć, jest czymś naturalnym i odchodzimy w najmniej odpowiednim momencie. Umieramy śmiercią naturalna lub wywołaną chorobą, bądź katastrofą/wypadkiem. Jaka by ona nie była, jest końcem naszego życia. Jednak trzeba pamiętać, że mimo wszystko życie jest silniejsze od śmierci i do póki ktoś będzie o nas pamiętał, to będziemy żyli.

Wczoraj wyjrzałem przez okno na apartamentowiec, który jest przed nim. Zauważyłem kilka zapalonych świateł w mieszkaniach, które zazwyczaj są puste. Ludzie to jednak mają fajnie, siedzą w mieszkaniach i rozmawiają. Podobnie jak na Sylwestra, ludzie także spędzali go razem ze sobą… Smutno mi się zrobiło, że ja muszę od kilku dni w większości dni siedzieć sam w pokoju, myśląc nad sensem życia. Fakt, że tego sensu nie dostrzegam, ale próbuję nie zwariować i nic nie robię, bo co nie zrobię to nie wyjdzie. Jednak Nowy Rok, to nowe możliwości, które i tak nie wyjdą. Życie jest brutalne, choć podobno żyjemy w jednym z najlepszych światów na świecie.

Niepotrzebna mi, Twoja miłość i Ty… dość mam Twojej fałszywej miłości…

Podsumowanie roku 2015!

Kończy się 2015 rok! Wiele osób świętuje na domówkach, balach sylwestrowych lub imprezach pod chmurką. Ja praktycznie jak co roku, spędzam ten dzień samotnie w czterech ścianach. Tak jak rok temu proszę, pamiętajmy o osobach samotnych i tych którzy pracują. Bo spędzanie takich dni w samotności, mimo wszystko boli, a boli jeszcze bardziej, gdy ktoś sobie o Tobie przypomina, gdy już jest za późno…

Zanim przejdę do podsumowania mijającego starego roku, to dziś ktoś powiedział, może dość górnolotnie, że dziękuje mi za to, że mógł mnie poznać. Zaś druga osoba, pisząc życzenia uwydatniła chyba mój największy sukces i porażkę tego roku „Pięknego DR przed nazwiskiem”. Oczywiście na to będzie trzeba poczekać, bo nie w tym roku, albo i wcale… Te studia po prostu to jedna totalna klapa.

Równo rok temu, Mariusz obiecał mi, że tego sylwestra spędzimy razem, bez nikogo i będziemy tylko dla siebie. Fakt miał rację, sylwestra spędzam bez nikogo i jestem tylko dla siebie – w tej kwestii akurat nie skłamał. W 2015 roku, moje życie wywróciło się do góry nogami. Miałem ochotę rzucić studia, pójść pod wiadukt wieczorem i „zasnąć” na torach. Tak się nie stało, dzięki pomocy, której szukałem i która odniosła połowicznie sukcesy.

Każde wydarzenie mijającego roku, było się dość połowiczne. Czy to w życiu prywatnym, czy zawodowym. Ciężko mi jest jednoznacznie stwierdzić, że coś udało mi się do końca i jestem z tego zadowolony, ponosząc satysfakcję. Bo nadal nie udało mi się pójść do teatru, nadal nie udało mi się znaleźć znajomych i nadal żyję samotny. Może to ostatnie jest trudne do zrealizowania, ale gdy chce iść do teatru, to nie ma z kim. Gdy jednak ktoś się znajdzie, to albo spóźni się na spektakl, albo wymyśli coś zamiennego, co i tak nie dojdzie do skutku.

Nie chcę wchodzić w szczegóły tego roku. Chciałbym podsumowując rok, określić go jako nieudany i nie mam nadziei, że ten nowy będzie lepszy. Życzenie komuś Szczęśliwego Roku, nic nie da… Żeby „noworodek” był szczęśliwy, trzeba to szczęście ofiarować sobie samemu i drugiej osobie. Tylko, że na to nas zwyczajnie nie stać, bo jesteśmy zawistnym gorszym sortem człowieczeństwa.

Szczęśliwi są Ci, co mają brak sumienia, kupę kasy i ładną mordę…