Oblałem test…

Pierwszy oblany test, ale czuje się z nim dobrze… Bo nie chodzi o test na uczelni… Zgodnie z zapowiedzią z przed prawie tygodnia. Odebrałem dzisiaj wynik testu na obecność wirusa HIV.

Tak jak oczekiwaniem wynik testu jest negatywny. Oznacza to, że nie jetem zarażony wirusem HIV. W załączniku oczywiście wynik jako dowód. Niektóre dane zostały ukryte ze względu na ich charakter. Jednak wynik jest jak najbardziej prawdziwy.

HIV20140119

Za trzy miesiące powtórka, tak dla pewności… aczkolwiek wiem, że nie mam czego się obawiać.

Jetem pozytwyny?

Stało się… wykonałem test na obecność wirusa HIV. Pierwszy raz w życiu poszedłem na takie badanie i bez większego stresu odpowiedziałem na wszystkie pytania…

Padały pytania natury czysto intymnej, zadawane wprost, bez ogródek np. Czy kontakt seksualny był z mężczyzną czy kobietą?, Kiedy ostatnio Pan uprawiał seks?, Czy zabezpieczał się Pan?, Czy jest Pan homoseksualistą?

Ogólnie myślę, że nie będę pozytywny. Aczkolwiek pierwszy test może wyjść pozytywny ze względu na przyjmowane przez mnie w dużych ilościach leki różnego rodzaju w tym antybiotyki, najwyżej będzie trzeba powtórzyć, co i tak zrobię za 3-4 miesiące. Jednak bez względu na wynik, każdy będzie dobry. Padło stwierdzenie od jednej osoby, gdy usłyszała „Zrobiłem test na HIV„:

O proszę? A po co ci? Przy Twoim pożyciu intymnym? To chyba raczej nie potrzebne…

Można się śmiać, ale to tylko szacunek do samego siebie – a ja akurat w tej kwestii szacunek mam do siebie jednoznaczny!

Ogólnie zachęcam Was wszystkich do badania się, nawet profilaktycznego. Więcej informacji na www.aids.gov.pl – tam znajdziecie adresy placówek gdzie można dokonać takie badanie bezpłatnie i anonimowo. Naprawdę nie ma się czego bać!

Mi pozostało jedynie czekać na wynik, na pewno się jeszcze odniosę do niego samego bez względu na to jaki by nie był. Dodatkowo chciałbym Wam przekazać kilka fotografii z Warszawy robionych kalkulatorem :)

Milicja Mazowiecka 11

Słynna tęcza - jeszcze cała!

Politechnika Warszawska

Wszystkiego najlepszego, anemia w prezencie!

Dziś mija równo miesiąc od założenia mojego bloga. Bloga z misją „nie zmienię świata”. Dziękuję czytelnikom za obecność tutaj i czytanie treści jakie wypływają z mojego zranionego wiele razy serca…

Ogólnie to boję się robić kolejnych badań. Wiem, że to wygląda komicznie, że osoba która nie chce żyć próbuje się wyleczyć… Dziś otrzymałem wyniki badań morfologii i dowiedziałem się, że znowu mam nawrót anemii. Czyli czeka mnie leczenie… Być może wtedy gdy miałem ją po raz pierwszy było trzeba zgodzić się na hospitalizację i przetoczenie krwi. Jednak nie jest jeszcze tak tragicznie jak to było ponad rok temu. Niedługo kolejne badania… obiecałem sobie zrobić test na obecność wirusa HIV. Nie mam lęku przed jego zrobieniem, ale znając moje szczęście to będzie pozytywny, choć nic złego w życiu nie robiłem. Niedługo starcie w PKD.

Zapytanie co u mnie po miesiącu pisania bloga i jak się czuję, czy jest mi lepiej z tym, że pisze? Trochę lepiej, bo wiem, że każdego dnia muszę coś skrobnąć bo obiecałem to publicznie, a z takich obietnic się wywiązuje. Niestety płaczę w ciszy, choć na co dzień się uśmiecham. Ponownie czekam z nadzieją na niego, każdego wieczora wiedząc, że to nie ma sensu… I tak płyną dni, miesiące, lata podczas których budzę się się wciąż sam, mając zimne dłonie, serca żal. Pozostaje mi jedynie pytanie: dlaczego na poduszce obok wciąż kogoś brak?

Serce jednak mocne na tyle, że wierzy iż samotność przerwie los (śmierć)…