Najpierw zrobię Panu loda….

Musiałem wyjechać służbowo do Warszawy – rozpoczynam właśnie prace na wyższym niż dotąd stanowisku. W przyszłym tygodniu czeka mnie dwa szkolenia i powinienem już dostać wyższe uprawnienia. Ogólnie dzień zaliczam do udanych!

Byłem na Targówku, praktycznie przy samych Markach, ale miałem uciech niesamowity, gdy poszedłem chwilę odpocząć i rozpisać notatki do jednej kawiarni, gdzie podają lody, kawy i soki. Standardowo zamówiłem Latte i jakiś drobny deser. No i Pani trochę nie przemyślała tego co powiedziała, gdy usłyszała mój śmiech. Nie mogłem się powstrzymać…

„To możne najpierw zrobię Panu loda, a potem kawę…. Jakby to głupio nie brzmiało.”

Miałem bekę przez cały dzień z tego co powiedziała. Zresztą ona też zaczęła się śmiać. Jednak wie co dobre – najpierw loda, a potem w kawowe oczko. Widać doświadczona lodziara! Jednak Pani była bardzo sympatyczna. ;-)

PrzymakGrycana

Ostatnia mineta i rów…

Jeśli myślisz, że będzie pikantnie to nie czytaj bo się zawiedziesz…

Wstałem rano jak zwykle z wielką niechęcią i poszedłem do biura podróży w Siedlcach. Sympatyczna Pani sobie obsługiwała klientkę i opowiadała o ofercie i użyła sformułowania „last minet”. Jednak tak sobie pomyślałem, że coś w tym jest jeżeli chodzi o mnie, bo ostatnio wszystko robię na ostatnią mine… znaczy chwilę. I tak idąc potem ulicą śpiewałem w myślach „ta ostatnia mineta… dzisiaj się wyliżemy…”  8-)

Po za tym w ciągu dnia nic mi się ciekawego nie przytrafiło: studia, praca, studia, zakupy, bank, poczta, jedzenie, praca, studia… takie zwyczajne rutynowe czynności zwykłego zjadacza chleba. Wieczorem jednak zawiodłem się na swoich kilkuletnich umiejętnościach kierowania autem… Bo z tego wszystkiego co ostatnio się u mnie dzieje zaliczyłem rów! Tak wjechałem samochodem do rowu, ale na nieszczęście nic się nikomu nie stało.

Nie wiem czemu dzień upływa pod znakiem minety i rowu, ale przypomniało mi się jedno suche pytanie: Co to znaczy przejęzyczenie u mężczyzny? Kiedy język z łechtaczki osunie się na odbyt… :twisted: