„Bezpiecznik” EDU – Część 3

W szkole średniej czułem się dziwnie, bardzo dziwnie – przez pierwsze trzy tygodnie, potem stałem się ulubieńcem całej rady pedagogicznej, dyrekcji i pracowników. Tak trafiłem do najlepszej szkoły średniej i najlepszej klasy!

Zaangażowałem się w życie szkoły, realizowałem różne przedsięwzięcia. Podczas liceum pamiętam, że platonicznie zakochałem się w heteryku. Próbowałem ustalić w jakiś sposób czy nie jest przypadkiem biseksualny. Napisałem do niego, nie przedstawiając się kim jestem. Niestety po rozmowie rozwiał moje wszelkie wątpliwości. Był w stosunku do mnie bardzo grzeczny i wyrozumiały, ale powiedział mi jasno, że faceci go nie interesują.  Tak więc sobie Konrada darowałem raz na zawsze. Chyba się domyślił kto pisał, ale nigdy w późniejszym życiu o to nie zapytał, choć czasami mijamy się na ulicy bez większego zauroczenia w sobie!

W trakcie liceum, a dokładnie przygotowań do matury po raz pierwszy zacząłem na poważnie z kimś pisać na fellow, był to Karol, mieszkał w Łukowie. Sympatyczny chłopak, którego nigdy nie poznałem na żywo. Spędzaliśmy „ze sobą” kilka e-godzin dziennie. On zdawał maturę, ja zdawałem… i tak jakoś pisaliśmy, mieliśmy wspólne zainteresowania. Jednak sielanka nie trwała dłużej, bo bez większego uzasadnienia zwyczajnie przestał pisać.

Czułem się wtedy po raz pierwszy zmartwiony… z biegiem lat uznałem to za dość głupie! Kilkukrotnie próbowałem wznowić kontakt, ale mimo tego, że byliśmy umówieni to zrezygnował z pisania i wyszło jak zawsze.

Szkołę średnią skończyłem z wynikiem bardzo dobrym, byłem najlepszym uczniem w klasie i najprawdopodobniej szkole. Dziękuję z tego miejsca ponownie swojej nauczycielce języka polskiego i niemieckiego, bo dzięki tylko tym paniom rozpocząłem swoje życie na studiach i jednocześnie uruchomił się we mnie syndrom prawdziwego geja, który chce w końcu wyjść ze skorupki i poznać kogoś ciekawego.

I od tej pory po zdanej maturze, zacząłem decydować o sobie i prowadziło mnie jedno „Ja wam teraz kurwa pokażę!”. Najbardziej błędna i złośliwa dewiza jaką człowiek może przyjąć w życiu, bo zawsze odwraca się z podwojoną siłą.