Lubelski rozrachunek

Pewnie nie pamiętacie, jak pisałem o swoim marzeniu, jakim jest wyjazd do Kazimierza Dolnego? Spełniłem je i podczas zwiedzania Lubelszczyzny odwiedziłem to urokliwe miasto nad Wisłą. Zrobiłem to z kilku powodów, jednym z nich jest ten, że ostatnio czuję się dość słabo i aby nie umknęło mi zobaczenie tego miasta, pojechałem bez ukochanego.

Cóż, czasami nie da się spełnić marzeń tak jakby się je chciało spełnić, ale niektórym marzeniom można pomóc i wsiąść w samochód ruszając przed siebie i robiąc ponad 300 kilometrów odwiedzając miasta i zapisując ich obraz na fotografiach. Oczywiście wyjazd przyniósł pewien niedosyt, ponieważ nie było z kim porozmawiać na tzw. „luzie” czy zjeść obiadu w restauracji, ciesząc się sobą nawzajem. Niemniej – polecam wybranie się do miasteczka pełnego sztuki, tajemnic i pięknych widoków.

Marzeniom można pomagać, jeśli nie da się ich spełnić. Podobnie nie można się zakochać w kimś, gdy ktoś nie kocha Ciebie. Pozostaje do wyboru, być połowicznym lub samotnym.
Wybrałem to drugie!