Lek na uspokojenie i (…) 0,5 litra…

Czuję się co raz gorzej… jednak znalazłem sposób by wieczorem pozbyć się wspomnień: 2 x lek na uspokojenie i 250 gram wódki i świat staje się piękniejszy.

Nie potrafię sobie już pomóc… Chyba odwołam te wizyty u psychologa, bo to nie ma sensu. Straciłem wolę walki jak tracę wszystko. Nie mam nikogo, jetem beznadziejnym facetem pozbawionym chęci życia. Przez kogo tylko? No oczywiście, że przez siebie, bo nie potrafiłem i nie potrafię z tego wyjść. A to co było wcześniej to tylko dodatkowe środki, świadomie wpływające na moją decyzję.

Oni się bawią bez żadnych wyrzutów sumienia i bez żadnej możliwości kary… Ja natomiast cierpię każdego wieczora za to jak mnie potraktowano i to co ze mnie ŚWIADOMIE zrobiono. Stałem się śmieciem, którym można pomiatać, pozbawionym godności zwierzęciem! Nic… dziś wziąłem 3 x lek na uspokojenie, bo jutro z rana jadę samochodem. Nie piję tylko dlatego, by nie zrobić na drodze komuś krzywdy…

Cóż, będzie trzeba się znowu uśmiechać do ludzi, że niby wszystko jest okey, skoro nie jest.