Czy pamiętasz i jesteś szczęśliwy?

Łzy cisną się same do oczu, a serce krwawi przez to co się stało kiedyś… Trudno mi się z tym wszystkim pogodzić, ciężko jest mi zapomnieć. Jest taki dzień, kiedy czuję się bardzo dobrze, a dziś chciałbym umrzeć…

Wiem, że ciągłe umartwianie się i rozmyślanie o tym co było niczego nie zmieni. Ciągle myślę, zadając sobie pytanie: Czy są szczęśliwi i pamiętają? Pewnie tak! Na pewno są szczęśliwi. Ludzie którzy ranią uczucia innych są fałszywie szczęśliwi przez to, że mogli się zabawić i zapomnieć o takich osobach jaką przykładowo jestem ja…

Ponownie rozważam opcję odejścia z tego świata, bo nie widzę dalszego sensu życia. Na uczelni zaczynają zauważać, że coś jest nie tak. Wiele osób zaczyna planować zawarcie związku małżeńskiego. Na ulicy mijam pary zakochanych. W kawiarni osoby, które odnoszą się do siebie z taką życzliwością i uczuciem, którego nigdy nie zaznałem. Pijąc kawę i patrząc się ślepo przed siebie odczuwając psychiczny i fizyczny ból… ból który pojawia się też każdego dnia, każdego wieczora. Zapytacie dlaczego rozważam „wylogowanie się” z życia? Bo jaki jest sens życia w pojedynkę, czy nie lepiej żyć dla kogoś?

Chyba już się nie pozbieram, nie będę w stanie zaufać komukolwiek i z kimś być. Nie chcę znowu usłyszeć „nie zatruwaj nam życia” albo „muszę się zastanowić”. Nie chce znowu stać się marionetką do całowania, zabawką erotyczną do masturbacji. Czuję się obdarty  przez te pedalskie hieny z godności i szacunku do samego siebie… Jednak wybaczyłem wszystkim za wyjątkiem Radosława. Wybaczyłem, ale nie zapomnę… nigdy nie zapomnę!

Ruina mej duszy…

Kiedyś chciałem zrobić zdjęcia w ruinach… Nie potrzebuje już ruin! Mam ruinę w samym sobie… W niej będę wykonywał fotografie…

Przeszłość nie daje mi za wygraną i nie pozwala iść dalej. Czuję się wewnętrzne zburzony, zniszczony tym wszystkim co było. Może nie powinienem tak ciągle wspominać i pamiętać. Jednak zastanawia mnie jedno pytanie – dlaczego tak wyszło? Chciałbym wrócić do tamtych lat, kiedy nie byłem wyniszczony trafianiem na mało odpowiedzialne i dojrzałe osoby.

Dla większości gejowskiego środowiska jest bardzo łatwo powiedzieć „kocham cię” czy pocałować. Tak samo łatwo przychodzi im się rozstać lub powiedzieć „potrzebuje czasu”. Zawsze czekałem i nadal czekam na jakiś cud. Łatwo jest coś powiedzieć, bądź wykonywać jakieś czynności. Trudniej natomiast jest wziąć za słowa lub czyny pełną odpowiedzialność.

Jestem pełen podziwu w stosunku do osób, które mimo kilometrów jakie ich dzielą i barier do częstszego się spotykania są ze sobą po 5 lub więcej lat. Mimo kryzysów lub ostrych starć – takie osoby są ze sobą i trwają przy sobie. Niewątpliwie takie zachowanie to dojrzałość emocjonalna ale też odpowiedzialność.

Nie ma wyznacznika wiekowego jeśli chodzi o dojrzałość czy odpowiedzialność. Dojrzałość to nie jest data urodzenia odczytywana z perspektywy lat. Dojrzałość to stan umysłu. Jeśli ktoś jest dojrzały to bez problemu powinien poradzić sobie z odpowiedzialnością za swoje słowa i czyny. Często gdy patrzymy na osoby w wieku np. 20 lat twierdzimy – taki jeszcze nie jest dojrzały, ale ten który ma 40 lat to już na pewno jest. Niestety takie stereotypowe patrzenie na ludzi nie jest dobre. Bo 40-sto latek może mieć rozum 20-sto latka i odwrotnie…

Być dojrzałym, odpowiedzialnym i kochać – czy to tak wiele?

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę?

Czuję się bardzo nienasycony poprzednim wpisem o poczuciu bezpieczeństwa i pragnieniu miłości. Nie mogę spać choć pewnie jak skończę pisać będzie ok. 4:00 nad ranem. Wszystko przez kaszel, wspomnienia i brak planów na kolejne dni. Ten wpis będzie właściwie poświęcony odpowiedziom na zadane mi ostatnio pytania, ale też chwilą refleksji nad tym dlaczego tworzę ten blog.

Pisanie dla mnie bloga jest czynnością bardzo potrzebną i mi pomagającą zebrać myśli i je wykrzyczeć na zewnątrz. Robię to pierwszy raz i póki co mam w głowie milion tematów, które będę poruszać i nie zamierzam przestać – no chyba, że z przyczyn naturalnych. Piszę go po to, by może wskazać drogę innym do dzielenia się wyrozumiałością, empatią wobec drugiej osoby, a nie zwykłym pożądaniem i chęcią spełnienia swoich seksualnych zachcianek.

Na samym początku chciałbym wrócić trochę wstecz – dokładnie do momentu gdy opublikowałem swój drugi tekst „Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…„. Zastanawiałem się jak idzie dokonywanie samosądu przez bohatera tego tekstu. Po zadaniu mu pytania i wymianie kilku słów otrzymałem wiadomość:

Całego świata nie zbawisz, ani całego zła nie stłamsisz… Mogę robić co mi się zachce, nie muszę się kierować zdrowym rozsądkiem, gdy mnie raniono się tym nie kierowano, a w dodatku i tak mało kto się tym kieruje kiedykolwiek…

Oczywiście ten młody człowiek ma rację co do tego, że świata nie zbawię i zła nie stłamszę. Nie mam takiej mocy by to uczynić, a także nie istnieje nawet taka siła. Jednak chciałbym tutaj poświęcić chwilę czasu nad dalszą częścią wiadomości, która jednoznacznie pokazuje brak racjonalności w działaniu wymiaru niesprawiedliwej kary wobec innych. Postawiłem jedno pytanie dotyczące prawa do krzywdzenia innych. Otrzymałem krótką wiadomość:

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę? Widzę wielki ból dupy u ciebie wywołałem..

Faktycznie nie mam napisanego prawa formalnego by zwracać Ci uwagę. Jednak moralne prawo do bycia człowiekiem empatycznym wobec drugiego daje każdemu z nas możliwość postawienia oceny danego zachowania. Właśnie m.in. po to piszę ten blog – by nikomu nie przyszło do głowy stosować podobną retorykę. Właściwie po tekście o „bólu dupy” stwierdziłem, że jest to dziecko wychowane podobnie jak Przemysław na łonie Pana M – czyli kupić, wykorzystać i wyrzucić. Bo tak zrobiono ze mną…

Podczas wieczornego przesiadywania przed komputerem otrzymałem kolejne pytanie od jednego z czytelników bloga:

Czy Tobie się, Bezpiecznik, sufit na łeb nie spierdolił?

Oczywiście biorąc pod uwagę pytanie w dosłownym jego sensie to sufit ma się dobrze i jest na swoim miejscu. Nie wiem jednak jak mam naprawdę odczytać to pytanie (pozytywnie czy negatywnie), ale postaram się odpowiedzieć.

Pewnie chodzi Ci o poszczególne zdania z niektórych tekstów. Oczywiście, nie są one różowe i wypełnione samymi dobrymi informacjami. Jednak czytając między wierszami można dostrzec pewne załamanie się mojego świata przez wydarzenia jakie miały wcześniej miejsce i do których będę wracał we wspomnieniach czy prywatnych notatkach.

Dziś bardzo przepraszam, ale nie jestem w stanie udzielić na to pytanie pełnej odpowiedzi, wiem jedno – moje życie jest praktycznie przegrane… Bez planów na kolejny tydzień, miesiąc, rok…

Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…

Żeby nie być gołosłownym piszę kolejny tekst i rozpoczynam od nowo wykreowanego pojęcia „sprawiedliwości gejowskiej”. Ostatnio zdarza mi się na pewnym pomarańczowym (czerwonym) portalu dostawać wiadomości od różnych osób z Siedlec.

Od jakiegoś czasu zauważam, że siedleckie środowisko osób LGBT jest bardzo mściwe, plotkarskie i wyrażające chęć pomocy, która finalnie kończy się czyś co definicyjnie pomocą nie jest. Przykładem może być zachowanie kilku użytkowników tego portalu, ale dziś akurat poznałem kolejny, który można porównać do „jak Kali ukraść krowę – to dobrze, jak Kalemu ukraść krowę to źle„.

Młody sympatyczny chłopak, który został zraniony. No tak wcale mu się nie dziwię, nie zostać zranionym to tak mało prawdopodobne jak przeżycie kibica Widzewa w sektorze kibiców Legii. Bardzo mu współczuję, bo wiem jak to boli. Tylko podczas tej rozmowy powiedział mi, że teraz on będzie się bawił innymi! No super rekompensata pomyślałem…

Jednak zastanawiam się, czy takiego rodzaju sprawiedliwość mu coś da? Nie zapytałem go o to, ponieważ zwyczajnie jest mi smutno gdy ktoś kieruje się w życiu takim zachowaniem. Myślę, że nie ma sensu układać pustaków na dom obok wylewnej rzeki… Tylko czy można mieć pretensję o skradzioną krowę do kogoś, kiedy samemu planuje się kraść wołowinę, rozpakowywać i nie konsumować w całości?

No tak, ale każdy jest sędzią w swej sprawie najlepszym…