Biber’com się w dupie poprzewracało…

Dokonałem w nocy prywatnego śledztwa odnośnie tego, że ktoś bez mojej wiedzy i woli puścił informację do mojego rodzeństwa, że jestem gejem. Co prawda było to już jakiś czas temu, a sprawca został „wydany” i sprawa już ucichła. Jednak mimo tego, coś mnie podkusiło by to sprawdzić i dowiedzieć się z jakiego portalu gnida korzystała…

Pamiętam to jak dziś, tuż przed obroną wpada do kuchni najebany w cztery dupy brat. Myślałem, że zabił żonę w pierwszym momencie, ale zaczął mnie wypytywać o moją seksualność (czy jestem pedałem). Twierdził, że ktoś mu pokazał w Internecie, że jest moje zdjęcie i wiele danych się zgadza. No cóż… nie potwierdziłem, tylko na spokojnie zacząłem się śmiać i powiedziałem, że ktoś sobie najwidoczniej jaja robi. Widziałem, że jak bym potwierdził, to by pewnie mnie zajebał w tej kuchni pierwszym lepszym nożem, albo bym miał „sajgon” i wizytę umoralniająco-nawracającą co drugi dzień i każdy weekend z tej okazji. Dodatkowo by rozpowiedział każdej napotkanej i znanej osobie, bo przecież to gnida społeczna, złodziej i alkoholik szukający taniej sensacji.

Sytuacja znalezienia alibi była o tyle dobra, że w tamtym okresie byłem „osobą publiczną” i mogłem to łatwo zatuszować. Po jakimś czasie uwierzył, że to nie jest prawda i powiedział mi kto to był… Matka pewnej 15- latki z Siedlec, którą ona poinformowała… Mi osobiście jest bardziej straszna myśl, co robi 15 latka na portalu LGBT, niż to, że prawie samodzielny 24 latek ssie kutasy…

Wynik mojego nocnego dochodzenia potwierdził informację od mojego brata. Jednak moje zaskoczenie było ogromne, że to biberowate EMO z porytą psychiką udaje lesbijkę wraz z… siostrą, która ma może 10-11 lat. Nie wiem, nie interesuje mnie to. To problem tylko i wyłącznie ich…

Jednym zdaniem się gimbazowtym Biber’com w dupie poprzewracało… Podobnie jak ich mamusi, co wiarę zmienia jak rękawiczki w jednym roku katoliczka, w drugim świadek Jehowy, zaś w kolejnym adwentystka dnia siódmego… czekam, aż i ona zacznie interesować się cipkami jak jej córki!

I niech ktoś mi powie, że Siedlce są normalne?

Wskaż mi drogę, którą mam iść!

Zapomniałem, jak to jest być uśmiechniętym i szczęśliwym. Choć w tym roku doznałem troszeczkę szczęścia, ciepła oraz zainteresowania od innych osób, zaś u jego schyłku mogłem uczestniczyć więcej niż ostatno w życiu kulturalnym to jednak nie wiem co dalej… Czy możesz mi wskazać drogę?

Moja droga jest jak każdego innego człowieka – kręta i nieznana. Przez prawie prawie 25 lat żyję na tej ziemi, a w ostatnich 4 latach walczyłem o to by żyć. Nadal idę autostradą życia, ale czuję, że powoli nadchodzi jej kres. Wracam do domu, kładę się i patrzę w sufit swojego pokoju, oczekując na sygnał dźwiękowy telefonu. Sygnał z jakąś dobrą wiadomością, bądź zwykłym zaproszeniem wyjścia na miasto. A gdy się pojawia, zazwyczaj jest to wiadomość, która nic nie wnosi.

Wiem, że powiecie – sam może się postaraj o to by gdzieś się wkręcić. Oczywiście, próbuję. Jednak na dziesięć prób, tylko jedna ma swój zamierzony efekt. Dodatkowo tego co najbardziej pragnę – nie otrzymuję. Wynika to z faktu, że są ważniejsze rzeczy niż ja, choć w niektórych sytuacjach tak być nie powinno. Pamiętam jak prosiłem swojego chłopaka, by pojechać do Torunia. Początkowo zastawiał się brakiem funduszy na taki wyjazd. Gdy jednak zaproponowałem pożyczkę lub powiedziałem, że wykupienie hotelu dla dwóch osób wychodzi praktycznie tyle samo co dla jednej i mogę za to zapłacić, bo nigdy bardzo rzadko bywam na urlopie, powiedział mi „to znajdź kogoś sobie”. Podobnie było z nocą z 31 grudnia 2012 na 1 stycznia 2013 – dowiedziałem się, że nie ma z kim jej spędzić, choć oficjalnie był ze mną.

Siedlce to mała miejscowość lubiąca plotki. Dlatego się dowiedziałem o tym wszystkim co mówił Paweł. Świetnym przykładem plotek jest dzisiejsza wiadomość na Fellow. Nadawcą był/a „dupeczka85″ – nie przejąłem się, bo nie ma kim się przejmować, a treść jej to:

Mowili ze kazdy cie mial

Odpisałem „okey, dzięki za cenne informację”. Bo właściwie nie pamiętam by jakaś „dupeczka” mnie miała, więc nie każdy. Właściwie nie wielu mnie miało, a nawet więcej – nikt! Bo jak można mieć człowieka?

Tak więc… chodzę bez celu, oglądam sufit, zasypiam nad ranem, czasami wychodzę z domu… Tak wygląda ostatnio moje życie. Jednak nie jest to życie o którym pisze się piosenki, wiersze, książki czy poradniki. Jest to życie, dla którego nie warto jest walczyć.

Podasz mi rękę i wskażesz odpowiednią drogę?

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę?

Czuję się bardzo nienasycony poprzednim wpisem o poczuciu bezpieczeństwa i pragnieniu miłości. Nie mogę spać choć pewnie jak skończę pisać będzie ok. 4:00 nad ranem. Wszystko przez kaszel, wspomnienia i brak planów na kolejne dni. Ten wpis będzie właściwie poświęcony odpowiedziom na zadane mi ostatnio pytania, ale też chwilą refleksji nad tym dlaczego tworzę ten blog.

Pisanie dla mnie bloga jest czynnością bardzo potrzebną i mi pomagającą zebrać myśli i je wykrzyczeć na zewnątrz. Robię to pierwszy raz i póki co mam w głowie milion tematów, które będę poruszać i nie zamierzam przestać – no chyba, że z przyczyn naturalnych. Piszę go po to, by może wskazać drogę innym do dzielenia się wyrozumiałością, empatią wobec drugiej osoby, a nie zwykłym pożądaniem i chęcią spełnienia swoich seksualnych zachcianek.

Na samym początku chciałbym wrócić trochę wstecz – dokładnie do momentu gdy opublikowałem swój drugi tekst „Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…„. Zastanawiałem się jak idzie dokonywanie samosądu przez bohatera tego tekstu. Po zadaniu mu pytania i wymianie kilku słów otrzymałem wiadomość:

Całego świata nie zbawisz, ani całego zła nie stłamsisz… Mogę robić co mi się zachce, nie muszę się kierować zdrowym rozsądkiem, gdy mnie raniono się tym nie kierowano, a w dodatku i tak mało kto się tym kieruje kiedykolwiek…

Oczywiście ten młody człowiek ma rację co do tego, że świata nie zbawię i zła nie stłamszę. Nie mam takiej mocy by to uczynić, a także nie istnieje nawet taka siła. Jednak chciałbym tutaj poświęcić chwilę czasu nad dalszą częścią wiadomości, która jednoznacznie pokazuje brak racjonalności w działaniu wymiaru niesprawiedliwej kary wobec innych. Postawiłem jedno pytanie dotyczące prawa do krzywdzenia innych. Otrzymałem krótką wiadomość:

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę? Widzę wielki ból dupy u ciebie wywołałem..

Faktycznie nie mam napisanego prawa formalnego by zwracać Ci uwagę. Jednak moralne prawo do bycia człowiekiem empatycznym wobec drugiego daje każdemu z nas możliwość postawienia oceny danego zachowania. Właśnie m.in. po to piszę ten blog – by nikomu nie przyszło do głowy stosować podobną retorykę. Właściwie po tekście o „bólu dupy” stwierdziłem, że jest to dziecko wychowane podobnie jak Przemysław na łonie Pana M – czyli kupić, wykorzystać i wyrzucić. Bo tak zrobiono ze mną…

Podczas wieczornego przesiadywania przed komputerem otrzymałem kolejne pytanie od jednego z czytelników bloga:

Czy Tobie się, Bezpiecznik, sufit na łeb nie spierdolił?

Oczywiście biorąc pod uwagę pytanie w dosłownym jego sensie to sufit ma się dobrze i jest na swoim miejscu. Nie wiem jednak jak mam naprawdę odczytać to pytanie (pozytywnie czy negatywnie), ale postaram się odpowiedzieć.

Pewnie chodzi Ci o poszczególne zdania z niektórych tekstów. Oczywiście, nie są one różowe i wypełnione samymi dobrymi informacjami. Jednak czytając między wierszami można dostrzec pewne załamanie się mojego świata przez wydarzenia jakie miały wcześniej miejsce i do których będę wracał we wspomnieniach czy prywatnych notatkach.

Dziś bardzo przepraszam, ale nie jestem w stanie udzielić na to pytanie pełnej odpowiedzi, wiem jedno – moje życie jest praktycznie przegrane… Bez planów na kolejny tydzień, miesiąc, rok…

Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…

Żeby nie być gołosłownym piszę kolejny tekst i rozpoczynam od nowo wykreowanego pojęcia „sprawiedliwości gejowskiej”. Ostatnio zdarza mi się na pewnym pomarańczowym (czerwonym) portalu dostawać wiadomości od różnych osób z Siedlec.

Od jakiegoś czasu zauważam, że siedleckie środowisko osób LGBT jest bardzo mściwe, plotkarskie i wyrażające chęć pomocy, która finalnie kończy się czyś co definicyjnie pomocą nie jest. Przykładem może być zachowanie kilku użytkowników tego portalu, ale dziś akurat poznałem kolejny, który można porównać do „jak Kali ukraść krowę – to dobrze, jak Kalemu ukraść krowę to źle„.

Młody sympatyczny chłopak, który został zraniony. No tak wcale mu się nie dziwię, nie zostać zranionym to tak mało prawdopodobne jak przeżycie kibica Widzewa w sektorze kibiców Legii. Bardzo mu współczuję, bo wiem jak to boli. Tylko podczas tej rozmowy powiedział mi, że teraz on będzie się bawił innymi! No super rekompensata pomyślałem…

Jednak zastanawiam się, czy takiego rodzaju sprawiedliwość mu coś da? Nie zapytałem go o to, ponieważ zwyczajnie jest mi smutno gdy ktoś kieruje się w życiu takim zachowaniem. Myślę, że nie ma sensu układać pustaków na dom obok wylewnej rzeki… Tylko czy można mieć pretensję o skradzioną krowę do kogoś, kiedy samemu planuje się kraść wołowinę, rozpakowywać i nie konsumować w całości?

No tak, ale każdy jest sędzią w swej sprawie najlepszym…