Witamy w Państwie wyznaniowym…

W końcu spokój, jesteśmy po kampanii wyborczej i wyborach. Niestety następuje zmiana rządów liberałów na rządy konserw, które są przerdzewiałe, jednak gotowe do rządzenia naszym krajem. Tylko czy tacy ludzie powinni rządzić?

Cóż taka rola demokracji i przychodzi się z nią zgodzić i nie dyskutować. Być może lepiej nie dyskutować, bo nie wiadomo kiedy ktoś zapuka do naszych drzwi za obrazę prezydenta, premiera czy prezesa partii. Nie wiadomo, jak zmienione zostanie prawo i czy nie będziemy mieli drugiego Budapesztu w Europie. Wiele osób chce wyjechać z kraju, może to jakieś rozwiązanie? Szczerze, ja się boję tej zmiany władzy, władzy która najpewniej będzie rządzić samodzielnie w Sejmie i Senacie. Władzy która nie jest przychylna środowiskom LGBT z panią Pawłowicz na czele… Władzy pielęgnującej kult smoleński…

Nie mniej jednak, pocieszające jest to, że w Sejmie nie zasiądzie być może Piechociński, Wipler czy Borkowski. Nie będzie też Hoffmana, Kurskiego i Leszka Millera – to są pozytywne strony wyborów. Tak więc, uśmiechnijmy się, bo jutro możemy nie mieć zębów lub immunitetu!

Przyjacielska przysługa i możliwość awansu…

Trochę wolnego i jutro wracam na uczelnie. Cieszę się z tego powodu, ponieważ wyjdę do ludzi. W piątek znowu kierunek – Warszawa i zlecenie na Targówku. Jestem po wstępnym egzaminie, który ma być potwierdzeniem w awansie oraz po przyjacielskiej przysłudze.

Przyjacielska przysługa, którą otrzymałem nie jest czymś miłym. Była ona dla mnie dużym zaskoczeniem, że ktoś kogo przed laty ceniłem i nigdy nie nazwałem „przyjacielem” wbija mi przysłowiowy „nóż w plecy”. Cóż, znałem Ciebie tyle lat, a dziś i Ty przeciwko mnie… Okazuje się więc, że wszystko zostało definitywnie skończone. Stara dobra paczka rozpadła się ponad rok temu… Nie mniej jednak, nadal Ciebie cenię i życzę Ci szczęścia na Dalekim Wschodzie! To piosenka dla Ciebie:

Testy trwały ponad godzinę, jedno zadanie poszło mi bardzo kiepsko, ale czekam na wyniki do końca tygodnia… wtedy okaże się, czy dostanę większe uprawnienia i nowe obowiązki niż dotychczas. Praca może finansowo nie jest jakoś dużo płatna, ale to furtka do dalszego rozwoju, albo zdobycia nowego doświadczenia, które wykorzystam w przyszłości.

Dziś zebrała się też komisja i otrzymałem protokół potwierdzający wszystko w pewnej sprawie. Teraz dokumenty trafią na biurko sędziego i w maju zostanie wszystko ostatecznie rozliczone. Cóż pozostaje trzymać kciuki...

Selfie z Prezydentem RP oraz możliwość awansu…

Ostatnie dni upływały pod nazwą „polityka&praca”. Siedlecka społeczność mogła cieszyć się 1 kwietnia wizytą Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Byłem na spotkaniu, jakby tam mogło mnie nie być?

komorowski

Spotkanie było dość sympatyczne, krótkie i konkretne. Oczywiście KORWiN’owcy się zaczęli tak wydzierać, ale ich przekrzyczeliśmy słowami „Komorowski – nasz prezydent!”. Tak i tego się nie wstydzę, również krzyczałem przeciwko hołocie. Nie udało mi się zrobić selfie z Prezydentem, choć sam zaproponował mi kiedy zauważył telefon, gdy ściskał mi rękę. Zapytał „Chcesz zdjęcie zrobić?”, po prostu ogarnął mnie śmiech i zrobiłem zdjęcie, ale nie wyszło… Dlatego inna pani pomogła zrobić nam zdjęcie razem. Jest jakie jest, ale liczy się fakt i pamiątka. Jestem z tego faktu niezmiernie zadowolony i na pewno zagłosuję na niego, choć i bez tego spotkania bym to zrobił. 10 maja 2015 roku wygrywamy w pierwszej turze.

Ogólnie niebawem zdaję testy w pracy i być może awansuje na specjalistę ds. jakości, koniec z wyjazdami na cały dzień! One będą nadal ale w mniejszym stopniu. Nie wiem czy awans nie przyczyni się do wyjazdu z regionu siedleckiego… na pewno czekają mnie szkolenia zarówno w Warszawie jak i Poznaniu… Trochę się człowiek najeździ… Jednak chyba dobrze, ale najważniejsze przejść pozytywnie testy, choć prawdopodobieństwo nie zdania jest duże.

Niedługo znowu wracamy do polityki, ale na razie trzeba przetrzymać złość od SMS’ów o treści „Wesołych Świąt”… obrzydliwe!

Polityczny C2H5OH

Szanowni Państwo, kłótnia i brak merytorycznej dyskusji nie prowadzi do niczego. Każdy z Państwa problemów jest ważny… ale zejdźmy na ziemię (…)

Tak zacząłem swoje przemówienie po którym dostałem brawa. Po półgodzinnej dyskusji musiałem się odezwać, bo się we mnie gotowało. Gotowało się we mnie przez to, co mówi przewodnicząca i to jak się zachowuje oraz to co mówią ludzie… Nie wspominając o poziomie dyskusji… Polityka jest brudna niestety! Mój monolog trwał chyba z 10 minut, ale musiałem… zadać kilka pytań możnym panom. Nie mogłem pozwolić na to by spotkanie odbyło się bez merytorycznych interpelacji.

Niestety w polityce trzeba walić spirytus i wódę – równo od rana do wieczora oraz wyzwać kogoś „od łysego chuja i kurwy” za to, że się mówi prawdę. Wtedy się zajmuje przewodniczenie zarządowi, a tacy jak ja? Przegrywają jednym głosem nowo wybranego zarządu… no nic, żyć będę i bez stanowiska, ale nadal w zarządzie, który już jest podzielony…