„Nie sądziłam, że odpowiedź przyjdzie aż tak szybko…”

Wczorajszy dzień był długi, straszny i samotny. Telefon milczał przez cały dzień. Odezwała się tylko jedna osoba ze studiów, bo chciała otrzymać terminy egzaminów. W samotności przychodzą mi myśli, które mnie dręczą… wracają wspomnienia, myśli by ze sobą skończyć, by dopisać ostatni list do wszystkich…

W związku z tym specjalistka ds. jakości ode mnie z firmy zwracająca raport do uzupełnienia lekko się zdziwiła, że odpowiedź uzyskała po ok. 7 minutach, pisząc:

Ojej. Dziękuję. Nie sądziłam, że odpowiedź przyjdzie aż tak szybko :-) Pozdrawiam

No bo jak się nie ma co robić, siedzi się samotnie w domu, to co się dziwić? Tym bardziej, że siedzi się cały dzień przed komputerem…

Ogólnie chciałbym się z wami podzielić swoim marzeniem, które chodzi ze mną od kilku lat. Wyjazd do Kazimierza Dolnego! Chciałem się tam wybrać z kimś kogo kocham, ale ostatecznie już jakiś czas temu stwierdziłem, że nigdy nie pojadę tam ze swoim chłopakiem. W rzeczy samej mieć go nie będę, bo po Mariuszu czuję się bardzo zniesmaczony facetami. Jednak, też bardziej chodzi o to, że z tymi dla których mówiłem o tym wyjeździe, bądź wspominałem, to zaraz kończyła się relacja z tym człowiekiem. Nie wiem dlaczego, czyżby bali się dźwigania moich walizek?

Kazimierz Dolny to miasto, które odwiedziłem raz w szkole podstawowej. Bardzo mi się ono podobało, bardzo chciałem tam pojechać na 2-3 dni, miałem tam spędzić Sylwestra 2012/2013, jednak Paweł S. nie chciał już ze mną pojechać. Już tego jak wspomniałem nie zrobię. Samotność i bycie traktowanym jak erotyczna zabawka panuje w mym sercu i wspomnieniach…

Marzenia zawsze się nie spełniają, gdy ludzie się nie kochają…

Podsumowanie roku 2014!

Kończy się 2014 rok! Wiele osób szykuje się na domówki, bale sylwestrowe, imprezy pod chmurką. Jeszcze inni wybierają noworoczne spektakle teatralne czy maratony filmowe w kinach. Niektórzy spędzają sylwestra w samotności przed komputerem czy telewizorem. Inni spędzają noc sylwestrową w pracy lub podczas służby… Jeszcze inni samotnie w szpitalu, domach opieki czy noclegowniach. Pamiętajmy o samotnych czy pełniących służbę. Gdy spotkasz policjanta, lekarza czy pracownika stacji benzynowej powiedz mu po północy Szczęśliwego Nowego Roku, bo to tez jest człowiek!

Niewątpliwie mijający rok był dla mnie przeplatanką dobrych i złych wydarzeń, które wpłynęły na moje życie. Z całą pewnością największym sukcesem roku 2014 było obronienie się na Politechnice Warszawskiej i uzyskanie tytułu magistra oraz zaliczenie różnic programowych pierwszego semestru studiów stacjonarnych. Różnice te wynikały z prawie trzy miesięcznej nieobecności na uczelni. Dodatkowo jeśli chodzi o ścieżkę edukacyjną to otrzymanie oceny dobrej plus z prawa budowlanego, również było niezłym wyczynem!

Oczywiście mijający rok był rokiem pewnych rocznic i wspomnień po osobach które się kochało. Był to pierwszy rok po rozstaniu z Pawłem S. o którym wspominałem. Również ten rok to drugi rok po tym jak powiedziałem swojej matce o tym, że jestem osobą odmiennej orientacji seksualnej.

W mijającym roku udało mi się podjąć zatrudnienie w jednej z dużych instytucji finansowych. Co prawda nie trwało one długo, ale zawsze to zdobycie jakiejś dodatkowej praktyki. Również rozwinięta współpraca z jedną z Warszawskich firm marketingowych oraz realizacja prawie wszystkich zleceń w firmie na poziomie zadowalającym klienta był sukcesem tego roku.

Niestety mijający rok pozostawił po sobie wiele nieprzespanych nocy, wypłakanych łez. Były one wynikiem nieudanych relacji z mężczyznami. Ponownie wracam do wspomnienia o Przemysławie, które był największym rozczarowaniem mijającego roku. Praktycznie moje uczucie do niego wygasło, ale niesmak pozostał. Dodatkowo jeśli chodzi o spotkania z osobami tej samej płci, to mogę powiedzieć – jedna wielka lipa… większość odmawiała spotkań, albo się na nie nie wstawiała. Jednak pozostały w mojej pamięci pewne osoby m.in. D, P czy P.G. Wynika to z faktu, że nie odmówiły spotkania, zawsze były na czas, nigdy nie chciały seksu i mimo wszelkich przeszkód te znajomości przetrwały dłużej, przy czym oczywiście w mniejszym lub większym stopniu kontaktu.

Zostały tez zweryfikowane w tym roku pewne znajomości z niektórymi osobami m.in. z Pawłem M. który bez słowa odszedł i pozostawił mnie samemu sobie, nie wiem dlaczego…

Wyciągnąłem też wnioski ze swojego postępowania i przeprosiłem za nie pewne osoby. Tylko dwie przyjęły przeprosiny i dały jakąś odpowiedź… Niestety jedna z najważniejszych kobiet w moim życiu, która jest wspaniałą matką dwojga nieswoich ale niesamowitych dzieci tego nie zrobiła. Jednak miała do tego prawo, zwyczajnie zawiniłem w stosunku do niej najmocniej i za co starałem się przeprosić.

Mijający rok to tez rok w którym odważyłem się trochę naprawić swoją osobę poprzez m.in. zapisanie się do psychologa. Decyzja ta powinna być podjęta zdecydowanie wcześniej – już w 2011 roku!

Był to również kolejny rok ujawnienia się przed osobami, które nie podejrzewały mnie o mój homoseksualizm. Małgorzata, Weronika, Agata czy Marysia… Każda z tych osób przyjęła tą informację dość pozytywnie i co najważniejsze bez zmiany nastawienia do mojej osoby! Za co serdecznie chciałbym z tego miejsca podziękować.

Ten rok, to również rok „zrodzenia” się bloga BezpiecznyGay! Który trochę osób odwiedza i czyta ;)

Nowy Rok 2015 nie wiem jednak jaki będzie dla mnie… osobiście nie stawiam sobie jakiś przyrzeczeń noworocznych i celów. Właściwie nie wiem co będzie po studiach, które kończą mi się w zbliżającym roku. Nie widzę siebie w perspektywie dłuższej niż 6-7 miesięcy – czyli tyle ile pozostało mi zajęć na uczelni w Siedlcach. Będzie to zapewne ciężki rok, być może ostatni, a być może pierwszy od wielu, który będzie naprawdę szczęśliwy!

Jaki mam plan na Sylwestra? Właściwie to go nie obchodzę… Sam w to nie wierzę, ale wysiadam z pociągu na Warszawie Śródmieście – przed północą powinienem wrócić do domu.

Ostatnia mineta i rów…

Jeśli myślisz, że będzie pikantnie to nie czytaj bo się zawiedziesz…

Wstałem rano jak zwykle z wielką niechęcią i poszedłem do biura podróży w Siedlcach. Sympatyczna Pani sobie obsługiwała klientkę i opowiadała o ofercie i użyła sformułowania „last minet”. Jednak tak sobie pomyślałem, że coś w tym jest jeżeli chodzi o mnie, bo ostatnio wszystko robię na ostatnią mine… znaczy chwilę. I tak idąc potem ulicą śpiewałem w myślach „ta ostatnia mineta… dzisiaj się wyliżemy…”  8-)

Po za tym w ciągu dnia nic mi się ciekawego nie przytrafiło: studia, praca, studia, zakupy, bank, poczta, jedzenie, praca, studia… takie zwyczajne rutynowe czynności zwykłego zjadacza chleba. Wieczorem jednak zawiodłem się na swoich kilkuletnich umiejętnościach kierowania autem… Bo z tego wszystkiego co ostatnio się u mnie dzieje zaliczyłem rów! Tak wjechałem samochodem do rowu, ale na nieszczęście nic się nikomu nie stało.

Nie wiem czemu dzień upływa pod znakiem minety i rowu, ale przypomniało mi się jedno suche pytanie: Co to znaczy przejęzyczenie u mężczyzny? Kiedy język z łechtaczki osunie się na odbyt… :twisted: