Smutne oczy i mordercy ludzkiej godności…

Kiedy mój czas się wyczerpie, ostatkiem słów powiem do losu – daj mi choć iskierkę – nadziei, bym wiedział, że i ja nie przypadkiem byłem na tym świecie…

Drodzy czytelnicy, moja osoba nie ubłagalnie chyli się ku upadkowi. Wiele rzeczy w historii naszego świata upadło – upadła żelazna kurtyna, upadło Cesarstwo Rzymskie i wiele razy upadły anioły… I każdy z nas upada na kolana i prosi swojego Boga lub losu o to, by skrócił mękę i zamknął smutne nocy.

Ostatnie dni dla mnie i dla bloga były milczeniem duszy, ciała i sumienia… leki, alkohol i YouTube – dawały mi wytchnienie i możliwość jakiegoś funkcjonowania, tylko czy to można nazwać funkcjonowaniem?

Jak czują cię Ci, co za to bezpośrednio odpowiadają? Całują i masturbują się przy kolejnych, czy kupują w ramach przeprosin coś i mówią, że nie chcą niczego kończyć? Jak się czujecie mordercy ludzkiej godności i chęci do życia?

Wiem, że nikogo to nie obchodzi, ale czułem się zobowiązany wejść tu po kilku dniach i choć napisać jak się czuję i żyję. Jeśli tu wchodzicie stale i czekaliście na ten artykuł, to wam serdecznie dziękuję i trzymam Was w swoim poranionym i pustym na zawsze sercu.

Big, Long, Fresh – do buzi w sam raz…

No tak… jakby tytuł nie brzmiał. Jest on czymś odzwierciedlający większość Panów jakich spotkałem. Po za jednym wyjątkiem, wszyscy chcieli tylko – banana…

Dwóm się udało go posiąść, reszta mogła tylko pomarzyć. Niech żałują, bo to właśnie on… Mój duży, długi, świeży banan! :)

Banan

Panowie, te wasze wypięte publiczne dupy i fiuty są odrażające!

Antybiotyk

Jestem na antybiotyku…

Dziś otrzymałem antybiotyk i nie chodzę na uczelnie. Źle się czasami czuję, a w aptece już się nie witam bo dziś byłem ze trzy razy… Ten kaszel mnie wykończy… Jutro rano mam morfologię, a w czwartek wizytę u kolejnego lekarza.

Jestem zmęczony….

Jestem wykończony po dzisiejszym dniu. Jednak warto było! Pomimo, że wiało i padało poczułem trochę „ciepła” od innych ludzi. Dziękuję za to!

Dziś w zamian za wpis – piosenka Andrzeja Rybińskiego – Za każdą cenę.