Czym byłby świat bez marzeń?

Zapytałem wczoraj kogoś jakie marzenia ma w swoim życiu? „Duży dom, pies, duży ogród…” wtedy przerwałem pytając, a tak bardziej przyziemnie jakie masz marzenia? I wtedy ta osoba po chwili zastanowienia powiedziała „mieć kogoś kochanego obok”. Tak… każdy ma marzenia, bo czym byłby świat bez marzeń – czy nie tym samym co świat bez miłości?

Ja też mam marzenia dość podobne do wspomnianego rozmówcy. Bo naprawdę pozytywnym i wnoszącym w nasze życie wiele emocji jest być z kimś, kto nas kocha i szanuje. Ja dodatkowo chciałbym wyjechać z taką osobą na wakacje, spędzić sylwestra, posiedzieć na kanapie oglądając film, pójść do kina czy teatru. Denerwować się na porozrzucane po pokoju skarpetki, bokserki czy spodnie i mimo wszystko kochać i być kochanym.

Bo bycie z kimś razem w związku oznacza coś więcej niż status związanego na Fellow, Facebook czy innym brzydko ujmując „dziadostwie”. Bycie z kimś to bycie jednością, a to niestety wymaga umierania. Bo bardzo często w miłości trzeba rezygnować z własnego ja, własnego ego – dla dobra związku. Marzę o tym, by trafić na podobną osobę…

Myślałem jakieś kilka tygodni temu, że znalazłem…
Wczoraj przeszedł obojętnie obok mnie, nawet się nie witając…

Nie pisząc słowa przepraszam za swoje kłamstwa i zachowanie…
Choć to jest definitywnie zakończone – to boli… :-?