Żegnaj na zawsze jako chłopak, kochanek, kolega i człowiek…

Stało się… zrezygnowałem z walki o Ciebie i pożegnałem się. Wszystko jest za nami, a przed nami już tylko dwie oddzielne drogi. Drogi całkowicie odmienne. Dziękuję Ci Mariuszu za wszystkie wspólne dni, wspaniałe chwile i daną nadzieję. Wybaczam, ale nie zapominam.

W dniu dzisiejszym przelała się czara goryczy, braku dowartościowania, zainteresowania jak na początku i wyjaśnienia dość rozmijających się od jakiegoś czasu wiadomości. Nie jest to mój problem, że nie chciałeś to Twój problem. Żegnaj na zawsze jako chłopak, kochanek, kolega i człowiek – bo nie wiem kim dla Ciebie byłem, ale po wczorajszym chyba nikim ważnym…

Moi drodzy, nadal uważam siebie za dobrego człowieka, który nie zasługuje na szczęście, ponieważ trafia na idiotów. Kolejny rok przynosi rozczarowanie, które pewnie było na moje życzenie. Nie mam co szukać i czekać na kogoś, bo to nie ma sensu. Homoseksualiści są już tak zepsuci i zapatrzeni w siebie, że nie jest warte czekanie lub szukanie. Nie widzą uczuć innych osób, widzą tylko siebie. Jestem na pewno osobą zbyt wrażliwą i nikt tego nie dostrzega, albo dostrzega i gówno go to obchodzi.

Doczekaliśmy czasów legitymizacji krzywdzenia innych osób, bez względu na konsekwencje. Naprawdę źle się z tym czuję, że nie trafiam na osoby dobre, wrażliwe i odpowiedzialne. Chciałem obdarować kogoś uczuciem, miłością, czułością i spełnić nasze wspólne marzenia. Znowu nici w wyjazdu na urlop, znowu brak motywacji wyjścia z choroby, znowu brak sensu życia i powrót do monotonności i szarości dni…

Nie wiem ile jeszcze tak wytrzymam…