Samotne mieszkania w apartamentowcu na przeciwko…

Siedzę sobie jak co wieczór, pracując przed komputerem i doprowadza mnie do szału to co czytam… Z każdym raportem, wychodzą więksi artyści! Kiedy wyjrzę przez okno, widzę apartamentowiec i każdego wieczoru zastanawiam się dlaczego większość okien jest ciemna i nie ma w nich życia. Dlaczego te „jaskinie dla lemingów” są takie samotne?

Samotność może dotknąć każdego z nas, tak jak śmierć bliskiej osoby, czy nowotwór. Jest ona bowiem wliczona w ryzyko naszego życia.  Powinniśmy wiedzieć, że samotność to jedna z tych trzech wymienionych wcześniej rzeczy, która jak się nam przytrafi, to najbardziej boli nas samych.

Śmierć bliskiej osoby i nowotwór, przy spełnionym warunku nie bycia całkowicie samotnym, są ze sobą w pewien sposób zespolone. Wygląda to tak, że gdy ja umieram, to mnie tak naprawdę to nie dotyczy. Jest to tylko tragedia dotykających moich bliskich. Podobnie, gdy nasi bliscy umierają, to dotyczy to tylko nas samych, ale nie osoby umierającej. W przeciwieństwie do samotności, dwa pokazane przypadki się zazębiają i tworzą pewną jedną całość. Samotność zaś, tak jak wspomniane puste mieszkania, to tylko nasza autonomiczna wewnętrzna tragedia.

Nie pozwólmy być samotnym samym sobie, chwytajmy chwilę i róbmy każdego dnia remanent swojego życia, tak jakbyśmy jutro mieli odejść. Tylko w ten sposób, możemy sobie pomóc, zaufać i żyć. Dzięki temu, zyskamy więcej niżbyśmy mieli się nad sobą użalać i płakać, bo mi w życiu nie wyszło. Wystarczy płaczu w dzieciństwie, teraz niech płaczą inne osoby, ale nie my!

Janusz Laskowski w swojej piosence  śpiewa o przychodzeniu na ten świat witając go płaczem, a dalej mówi, że gdy drogi kres ludzie płaczą też.

Tej dewizy się trzymajmy i zapalmy światła w pustych duszach naszych ciał, dając innym wiarę, nadzieję i wytrwałość w dążeniu do celu.



„Nie sądziłam, że odpowiedź przyjdzie aż tak szybko…”

Wczorajszy dzień był długi, straszny i samotny. Telefon milczał przez cały dzień. Odezwała się tylko jedna osoba ze studiów, bo chciała otrzymać terminy egzaminów. W samotności przychodzą mi myśli, które mnie dręczą… wracają wspomnienia, myśli by ze sobą skończyć, by dopisać ostatni list do wszystkich…

W związku z tym specjalistka ds. jakości ode mnie z firmy zwracająca raport do uzupełnienia lekko się zdziwiła, że odpowiedź uzyskała po ok. 7 minutach, pisząc:

Ojej. Dziękuję. Nie sądziłam, że odpowiedź przyjdzie aż tak szybko :-) Pozdrawiam

No bo jak się nie ma co robić, siedzi się samotnie w domu, to co się dziwić? Tym bardziej, że siedzi się cały dzień przed komputerem…

Ogólnie chciałbym się z wami podzielić swoim marzeniem, które chodzi ze mną od kilku lat. Wyjazd do Kazimierza Dolnego! Chciałem się tam wybrać z kimś kogo kocham, ale ostatecznie już jakiś czas temu stwierdziłem, że nigdy nie pojadę tam ze swoim chłopakiem. W rzeczy samej mieć go nie będę, bo po Mariuszu czuję się bardzo zniesmaczony facetami. Jednak, też bardziej chodzi o to, że z tymi dla których mówiłem o tym wyjeździe, bądź wspominałem, to zaraz kończyła się relacja z tym człowiekiem. Nie wiem dlaczego, czyżby bali się dźwigania moich walizek?

Kazimierz Dolny to miasto, które odwiedziłem raz w szkole podstawowej. Bardzo mi się ono podobało, bardzo chciałem tam pojechać na 2-3 dni, miałem tam spędzić Sylwestra 2012/2013, jednak Paweł S. nie chciał już ze mną pojechać. Już tego jak wspomniałem nie zrobię. Samotność i bycie traktowanym jak erotyczna zabawka panuje w mym sercu i wspomnieniach…

Marzenia zawsze się nie spełniają, gdy ludzie się nie kochają…

Życia płomień gaśnie…

Znowu noc, wczoraj praktycznie nie miałem się do kogo odezwać. Jedynie o czym mogłem posłuchać to o lokalnej wojnie na pieniądze i stołki. Jeżeli z kimś pisałem lub się odezwałem nie czułem się dobrze, czułem się wręcz niepotrzebny. Na uczelni kolokwia, egzaminy… Muszę sobie radzić sam, nikt nie podzielił się materiałami, choć każdy miał… Nikt nie pamiętał!

Siedzę ze swoim przyjacielem komputerem, przeglądam profile na fellow i natrafiłem podczas tego przeglądania na kilka znanych mi twarzy. Przeglądam i próbując zasnąć. Jednak ciężko jest zasnąć z myślą, że jutro trzeba wstać i żyć w czterech ścianach bez realnego kontaktu z drugim człowiekiem.

Nie stwarzam nikomu problemu by się ze mną zobaczyć. Zazwyczaj by się z kimś spotkać musi wyjść to z mojej inicjatywy. Bardzo często gdy taka inicjatywa padała, to osoba spotykała się na chwilę (bo leci na ognisko), ewentualnie spóźniała się (bo autobus stoi w korku) lub nie przychodziła (bo wczoraj wypiłem i nie mam na bilet ZTM). Oczywiście są wyjątki, ale też nie mogę zawracać jednej osobie głowy swoją osobą, bo to jest niezdrowe. Zresztą i te osoby same nie wychodzą z inicjatywą.

Najgorsze w życiu co może spotkać człowieka, to nie brak miłości, to nie brak pieniędzy… najgorsza w tym życiu jest samotność. Boję się samotności, boje się osamotnienia. Teraz nie jest to tak straszne, ale gdy pomyślę, że za kilka lat będzie tak dalej to odechciewa się zwyczajnie żyć. Boję się, gdy moja misja tutaj na ziemi dobiegnie do końca i życia płomień zgaśnie to nie będzie nawet komu o mnie pamiętać.

Wiem, że zaraz dostanę lawinę krytyki, za ten artykuł. Jednak krytyka najczęściej jest kierowana przez osoby, które problemu osamotnienia nie doświadczyły.