Wisit Jabłko

Wisi jabłko wisi, ale w końcu spada… nie jedna panna za mąż wyszła niechybnie, zaś nie jeden pan zbłądził, ale nie potrafił kontynuować błądzenia i się przyznał.

Życie to nie piosenka, którą można odtwarzać w nieskończoną ilość razy. To piękne, że każdego dnia przeżywamy całkowicie coś innego i nie jest to w pewien sposób monotonne. Każdego dnia przechodzimy w tych samych miejscach, ale ciągle widzimy coś nowego. Nowych ludzi, nowe samochody, albo zniszczony śmietnik. Takie proste, błahe i świadczące jednocześnie o czymś wielkim: niepowtarzalności dnia i życia.

Dlatego w życiu trzeba postępować sprawiedliwie i odpowiedzialnie, a ostatnie dni nauczyły mnie tego jeszcze bardziej. Czasami trzeba powiedzieć, choćby najgorszą i gorzką prawdę dla kogoś, niż ciągnąć coś w nieskończoność i po pewnym czasie skrzywdzić, nie krzywdząc siebie. Nie potrafię tak, nauczony tym co się wydarzyło rok temu. Na koniec potrafiłem tylko powiedzieć „przepraszam”, bo nikt nigdy mi tego nie powiedział.

Mogę powiedzieć, że pogodziłem się z przeszłością w pewnym sensie, ale nie do końca. Ona mnie nauczyła lęku przed związaniem się z kimkolwiek, albo przynajmniej utrzymania relacji ku temu sprzyjającej. Jednak nic… jak do trzydziestki się nic nie poprawi, to po osiągnięciu jej pozostanie masturbacja i seks za kasę z małolatami… Choć mam nadzieję, że nie stoczę się do tego poziomu i przystanę na masturbacji i nauczaniu małolatów za kasę, jak żyć!

Czy potrafię żyć się zastanawiam? Chyba tak… jak sądzicie?

Sprawiedliwość

Sprawiedliwość jest pojęciem względnym. Nie da się bowiem ocenić czy zmierzyć czegoś w sposób sprawiedliwy. Zawsze bowiem istnieje prawdopodobieństwo poczucia niesprawiedliwości w pewnych kwestiach.

Zazwyczaj każdy z nas chciałby być oceniony lub traktowany sprawiedliwe. Niestety nie da się osiągnąć ostatecznie stanu rzeczy w którym byłoby coś zmierzone w całości sprawiedliwie. Człowiek w swoim życiu kieruje się różnymi wartościami: miłość, uczciwość, empatia, współczucie oraz sprawiedliwość. Nie można jednoznacznie ocenić i stwierdzić, która z tych wartości będzie najbardziej istotna.

Podobnie jest z zachowaniem innych osób w stosunku do postaw pozostałych ludzi. Właśnie chciałbym tu zwrócić się do tych co uważają mnie, za osobę robiącą z siebie ofiarę losu na siłę. Czy wasza postawa jest sprawiedliwa? Czy wasza ocena też jest sprawiedliwa? Można się nad tym zastanawiać, patrząc przez pryzmat tego jak ludzie wykazywali się empatią, uczciwością i miłością w stosunku do mnie. Ja sobie tego nie wymyśliłem, to też jest ich wina – wina tego stanu rzeczy. Oczywiście niebyłym sprawiedliwy, gdybym powiedział „ja się do winy nie poczuwam”. Wiem, że wiele razy się zadręczam myślami o tym co było. Jednak staram się z tym walczyć każdego dnia, bo ktoś nie z litości, a chęci pomocy próbuje mi podać rękę. Ta osoba wie o kogo chodzi.

Tutaj nasuwa mi się na myśl pokazania Wam pewnych cech polskiego charakteru narodowego. Polski pedagog i historyk Aleksander Kamiński wyróżnił pięć cech polskiego charakteru narodowego. Jedną z nich jest wielkoduszność, dobroć, humanitaryzm. Wg Kamińskiego pozytywnymi atrybutami tej cechy są: wyrozumiałość i tolerancja, skłonność do przebaczenia i brak mściwości. Jednak żeby nie było zbyt kolorowo, muszą być też atrybuty przeciwne czyli zbytnia miękkość charakteru, opieszałość oraz brak konsekwencji i wytrwałości w decydujących chwilach.

Sprawiedliwość dosięga prawie każdego, a tylko my sami możemy ocenić siebie czy zostaliśmy potraktowani sprawiedliwie przez innych. Dlaczego prawie każdego? Bo niektórych sprawiedliwość nigdy nie spotka i to jest właśnie druga strona medalu o nazwie niesprawiedliwości. A samemu sprawiedliwości wymierzać nie wolno… Czy teraz Państwo widzą jakąś analogię?

Życie jest jak Sąd – wysokie, ale niesprawiedliwe. Tak jak kutasy z rodowodem Siedleckim, będą zawsze w moim uważaniu gównem i marginesem homoseksualizmu (z dwoma-trzema wyjątkami). Co też pewnie jest niesprawiedliwe…

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę?

Czuję się bardzo nienasycony poprzednim wpisem o poczuciu bezpieczeństwa i pragnieniu miłości. Nie mogę spać choć pewnie jak skończę pisać będzie ok. 4:00 nad ranem. Wszystko przez kaszel, wspomnienia i brak planów na kolejne dni. Ten wpis będzie właściwie poświęcony odpowiedziom na zadane mi ostatnio pytania, ale też chwilą refleksji nad tym dlaczego tworzę ten blog.

Pisanie dla mnie bloga jest czynnością bardzo potrzebną i mi pomagającą zebrać myśli i je wykrzyczeć na zewnątrz. Robię to pierwszy raz i póki co mam w głowie milion tematów, które będę poruszać i nie zamierzam przestać – no chyba, że z przyczyn naturalnych. Piszę go po to, by może wskazać drogę innym do dzielenia się wyrozumiałością, empatią wobec drugiej osoby, a nie zwykłym pożądaniem i chęcią spełnienia swoich seksualnych zachcianek.

Na samym początku chciałbym wrócić trochę wstecz – dokładnie do momentu gdy opublikowałem swój drugi tekst „Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…„. Zastanawiałem się jak idzie dokonywanie samosądu przez bohatera tego tekstu. Po zadaniu mu pytania i wymianie kilku słów otrzymałem wiadomość:

Całego świata nie zbawisz, ani całego zła nie stłamsisz… Mogę robić co mi się zachce, nie muszę się kierować zdrowym rozsądkiem, gdy mnie raniono się tym nie kierowano, a w dodatku i tak mało kto się tym kieruje kiedykolwiek…

Oczywiście ten młody człowiek ma rację co do tego, że świata nie zbawię i zła nie stłamszę. Nie mam takiej mocy by to uczynić, a także nie istnieje nawet taka siła. Jednak chciałbym tutaj poświęcić chwilę czasu nad dalszą częścią wiadomości, która jednoznacznie pokazuje brak racjonalności w działaniu wymiaru niesprawiedliwej kary wobec innych. Postawiłem jedno pytanie dotyczące prawa do krzywdzenia innych. Otrzymałem krótką wiadomość:

A jakim prawem Ty możesz zwracać mi uwagę? Widzę wielki ból dupy u ciebie wywołałem..

Faktycznie nie mam napisanego prawa formalnego by zwracać Ci uwagę. Jednak moralne prawo do bycia człowiekiem empatycznym wobec drugiego daje każdemu z nas możliwość postawienia oceny danego zachowania. Właśnie m.in. po to piszę ten blog – by nikomu nie przyszło do głowy stosować podobną retorykę. Właściwie po tekście o „bólu dupy” stwierdziłem, że jest to dziecko wychowane podobnie jak Przemysław na łonie Pana M – czyli kupić, wykorzystać i wyrzucić. Bo tak zrobiono ze mną…

Podczas wieczornego przesiadywania przed komputerem otrzymałem kolejne pytanie od jednego z czytelników bloga:

Czy Tobie się, Bezpiecznik, sufit na łeb nie spierdolił?

Oczywiście biorąc pod uwagę pytanie w dosłownym jego sensie to sufit ma się dobrze i jest na swoim miejscu. Nie wiem jednak jak mam naprawdę odczytać to pytanie (pozytywnie czy negatywnie), ale postaram się odpowiedzieć.

Pewnie chodzi Ci o poszczególne zdania z niektórych tekstów. Oczywiście, nie są one różowe i wypełnione samymi dobrymi informacjami. Jednak czytając między wierszami można dostrzec pewne załamanie się mojego świata przez wydarzenia jakie miały wcześniej miejsce i do których będę wracał we wspomnieniach czy prywatnych notatkach.

Dziś bardzo przepraszam, ale nie jestem w stanie udzielić na to pytanie pełnej odpowiedzi, wiem jedno – moje życie jest praktycznie przegrane… Bez planów na kolejny tydzień, miesiąc, rok…

Siedlecki wymiar sprawiedliwości gejowskiej…

Żeby nie być gołosłownym piszę kolejny tekst i rozpoczynam od nowo wykreowanego pojęcia „sprawiedliwości gejowskiej”. Ostatnio zdarza mi się na pewnym pomarańczowym (czerwonym) portalu dostawać wiadomości od różnych osób z Siedlec.

Od jakiegoś czasu zauważam, że siedleckie środowisko osób LGBT jest bardzo mściwe, plotkarskie i wyrażające chęć pomocy, która finalnie kończy się czyś co definicyjnie pomocą nie jest. Przykładem może być zachowanie kilku użytkowników tego portalu, ale dziś akurat poznałem kolejny, który można porównać do „jak Kali ukraść krowę – to dobrze, jak Kalemu ukraść krowę to źle„.

Młody sympatyczny chłopak, który został zraniony. No tak wcale mu się nie dziwię, nie zostać zranionym to tak mało prawdopodobne jak przeżycie kibica Widzewa w sektorze kibiców Legii. Bardzo mu współczuję, bo wiem jak to boli. Tylko podczas tej rozmowy powiedział mi, że teraz on będzie się bawił innymi! No super rekompensata pomyślałem…

Jednak zastanawiam się, czy takiego rodzaju sprawiedliwość mu coś da? Nie zapytałem go o to, ponieważ zwyczajnie jest mi smutno gdy ktoś kieruje się w życiu takim zachowaniem. Myślę, że nie ma sensu układać pustaków na dom obok wylewnej rzeki… Tylko czy można mieć pretensję o skradzioną krowę do kogoś, kiedy samemu planuje się kraść wołowinę, rozpakowywać i nie konsumować w całości?

No tak, ale każdy jest sędzią w swej sprawie najlepszym…