Żyję, mam się dobrze! (chyba)

Hej!

Żyję i mam się dobrze… naprawiam swoje życie. Co u mnie się działo po tak długiej nieobecności tutaj na blogu? Tak krótko Wam opowiem, co u mnie się stało i dzieje.

  • Na początku lipca skończyłem studia w Siedlcach, w związku z tym jestem podwójnym magistrem.
  • Przeprowadziłem się w nowe miejsce (Warszawa – Mokotów), nienawidzę tej dzielnicy, dlatego zamierzam jechać dalej, może Wrocław, może Szczecin? W gruncie rzeczy, gdziekolwiek byle było nadal dobrze.
  • Założyłem Facebook’a i nie będę go kasował, skasuje tylko znajomych (tych niepotrzebnych). Nie znajdziecie mnie, jestem tam ukryty tak, że się zwyczajnie nie da!
  • Zapisałem się do Klubu Fitness Pure, bo czas zrobić z masy rzeźbę, zobaczymy jak będzie, jeszcze dietę by się przydało zastosować.

Właściwie zastanawiam się nad studiami doktoranckimi, bo chyba tylko to mi wychodzi. Zwyczajnie, nikt się nie chce ze mną widzieć, a więc… więc pracuje i marzę o kolejnych studiach. O miłości czy marzę? Nie… darowałem sobie miłość, związki i seks. To nie dla mnie.

Dziś na przystanku Metro Wilanowska 15, siedziało dwóch chłopaków. Mój pedo-radar zadziałał, jakoś mnie tknęło, że to homoseksualiści. No i miałem rację, bo jechaliśmy tym samym autobusem i się pocałowali, myśląc o tym, że nikt ich nie widzi. Ale zawodowy obserwator, widzi więcej niż inni. Jedynie nie pasowali do siebie wyglądem. Jednak, cudowny widok! Co prawda, zmarnował mi trochę dzień, bo zrobiło mi się smutno, ale z drugiej strony, darzą siebie pięknym uczuciem, które jest nie do kupienia i które jest nieosiągalne.

Życzę wam miłego weekendu, niebawem się odezwę. Myślę o Was każdego dnia!

Nie patrz litościwie na człowieczy ból i usłysz jego krzyk…

Trochę zaniedbuje bloga i swoje życie. Zwyczajnie zaczynam się wycofywać ze wszelkiej działalności. Nie wiem dlaczego, ale po prostu… brakuje mi sił.  Jednak nie patrzcie litościwie na człowieczy ból, a jedynie uszłyście jego krzyk. Bo innym pomóc można, mi już nie…

Nie wiem dlaczego tak jest. Nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie. Jest jak jest: brak znajomych, brak rodziny, brak przyjaciół a o partnerze już nie mówiąc, bo jego to nie będzie. Z formalno-prawnego punktu widzenia rodzinę posiadam, formalnie posiadam znajomych „elektronicznych” bądź „znajomych mam sprawę”. Jeśli nie ma ich on-line to nie ma ich jako znajomych, a jak nie ma sprawy to nie ma znajomych. Dziwnie nie?

Mnie to już zwyczajnie nie dziwi, jedynie boli. Szczególnie nocami i wieczorami. Dzisiejszej nocy nie mogłem zasnąć, myślałem przewracając się z boku na bok – dlaczego jestem sam. Zadałem sobie pytanie co zrobić by zmienić swoje życie? Pierwsze co przyszło na myśl to możecie jedynie zgadnąć… tak to co sobie pomyśleliście. Tak to!

Pamiętacie jak 23 lutego piałem, że jadę do teatru i że z moim szczęściem spektakl zostanie odwołany?
Zgadłem! Wygrałem rozczarowanie.

Jazda we mgle i spacer nocą…

Na dworze jest mgliście i pogoda w mieście nie sprzyja jeździe samochodem. Jednak gdy tak jechałem po godz. 3:00 przez centrum zauważyłem parę (dziewczynę i chłopaka), która spacerowała sobie w tą mglistą i chłodną noc.

Mimo, że widziałem ich tylko chwilę było widać, że są szczęśliwi i zakochani. To jest coś pięknego – być zakochanym i sobie oddanym. Spacer nocą nawet w tak okropną pogodę, jest w takiej sytuacji czymś pięknym. Co prawda nigdy tego nie doświadczyłem, ale życzę Wam wszystkim byście dzielili swoje szczęście, które macie lub będziecie mieć tak jak wspomniana para.

Razem od ponad czterech lat…

Znalazłem coś pięknego na naszym portalu… Parę gejów, którzy są razem od ponad czterech lat i nie są sobą znudzeni. Twierdzę to po tym, że nie szukają trzeciego – co jest dość powszechne wśród tego typu związkach. 

Zapytałem jaki jest ich przepis na szczęście? Otrzymałem odpowiedź, że trzeba mieć furę szczęścia. Wcześniej też mieli nieudane związki i dlatego do tego szczęścia dodać należy cierpliwość.

Mają rację! Trzeba mieć szczęście i cierpliwość wobec siebie, by stworzyć coś wielkiego. Wielkiego nie oznacza na tygodnie czy miesiące, wielkiego oznacza na lata. Trzeba się nauczyć rozumieć siebie, a nie interpretować. Trzeba słowa ja i ty zamienić w jedno słowo my! Niestety jest to tak trudne…

Takiego typu osoby, są ambasadorami pięknego uczucia jakim jest miłość i życie dla siebie. Tego typu osoby zasługują na bardzo duży szacunek. Z tego typu osób powinniście się uczyć wygłodniałe penisy tego portalu.

„W poszukiwaniu szczęścia i zabawy”

Jestem przybity życiem… Jednak by nie było tak monotonnie na blogu to trochę informacji z fellow.pl. Właśnie  napisał do mnie jakiś osobnik, który w pierwszej wiadomości zaproponował poznanie się oraz wymianę haseł.

Wiadomość bardzo na miejscu ogólnie, no bo co napisać w pierwszej wiadomości? Standardem jest „seks?”, jakaś emotikona lub właśnie wymiana haseł. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że mam wyraźnie napisane – że nie szukam nikogo. I podkreślę to jeszcze raz! Nie szukam nikogo na fellow.pl z różnych przyczyn m.in. że się z kimś spotykam i nie wiem do końca co z tego wyniknie, ale przynajmniej ja chce być fair wobec tej osoby i to jest zrozumiałe. Druga sprawa to prowadzony przez mnie blog, który mimo wszystko nie pomoże w żadnej znajomości bo ktoś może go wykorzystać przeciwko mnie.

Wracając jednak do wspomnianego samca, który jak z poniższego opisu można wywnioskować wrócił z zagranicy do kraju i pomieszkuje albo w Warszawie albo w Siedlcach. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie cel powrotu:

Powrót do kraju, w poszukiwaniu szczęścia i zabawy.
Różnie szukam, na pewno kogoś kto mi pomoże wrócić do rzeczywistości

Przepraszam, czy ja wyglądam na świątynię szczęścia, sklep z zabawkami lub kogoś kto pomoże takiej osobie? No chyba nie… Niestety niektórzy mają wygląd, ale za grosz rozumu… Nie wiem też czy powrót do kraju w takim celu jest rozsądnym posunięciem…

Wskaż mi drogę, którą mam iść!

Zapomniałem, jak to jest być uśmiechniętym i szczęśliwym. Choć w tym roku doznałem troszeczkę szczęścia, ciepła oraz zainteresowania od innych osób, zaś u jego schyłku mogłem uczestniczyć więcej niż ostatno w życiu kulturalnym to jednak nie wiem co dalej… Czy możesz mi wskazać drogę?

Moja droga jest jak każdego innego człowieka – kręta i nieznana. Przez prawie prawie 25 lat żyję na tej ziemi, a w ostatnich 4 latach walczyłem o to by żyć. Nadal idę autostradą życia, ale czuję, że powoli nadchodzi jej kres. Wracam do domu, kładę się i patrzę w sufit swojego pokoju, oczekując na sygnał dźwiękowy telefonu. Sygnał z jakąś dobrą wiadomością, bądź zwykłym zaproszeniem wyjścia na miasto. A gdy się pojawia, zazwyczaj jest to wiadomość, która nic nie wnosi.

Wiem, że powiecie – sam może się postaraj o to by gdzieś się wkręcić. Oczywiście, próbuję. Jednak na dziesięć prób, tylko jedna ma swój zamierzony efekt. Dodatkowo tego co najbardziej pragnę – nie otrzymuję. Wynika to z faktu, że są ważniejsze rzeczy niż ja, choć w niektórych sytuacjach tak być nie powinno. Pamiętam jak prosiłem swojego chłopaka, by pojechać do Torunia. Początkowo zastawiał się brakiem funduszy na taki wyjazd. Gdy jednak zaproponowałem pożyczkę lub powiedziałem, że wykupienie hotelu dla dwóch osób wychodzi praktycznie tyle samo co dla jednej i mogę za to zapłacić, bo nigdy bardzo rzadko bywam na urlopie, powiedział mi „to znajdź kogoś sobie”. Podobnie było z nocą z 31 grudnia 2012 na 1 stycznia 2013 – dowiedziałem się, że nie ma z kim jej spędzić, choć oficjalnie był ze mną.

Siedlce to mała miejscowość lubiąca plotki. Dlatego się dowiedziałem o tym wszystkim co mówił Paweł. Świetnym przykładem plotek jest dzisiejsza wiadomość na Fellow. Nadawcą był/a „dupeczka85″ – nie przejąłem się, bo nie ma kim się przejmować, a treść jej to:

Mowili ze kazdy cie mial

Odpisałem „okey, dzięki za cenne informację”. Bo właściwie nie pamiętam by jakaś „dupeczka” mnie miała, więc nie każdy. Właściwie nie wielu mnie miało, a nawet więcej – nikt! Bo jak można mieć człowieka?

Tak więc… chodzę bez celu, oglądam sufit, zasypiam nad ranem, czasami wychodzę z domu… Tak wygląda ostatnio moje życie. Jednak nie jest to życie o którym pisze się piosenki, wiersze, książki czy poradniki. Jest to życie, dla którego nie warto jest walczyć.

Podasz mi rękę i wskażesz odpowiednią drogę?