„Mamo jestem gejem” – pokłosie 3 lat…

Dzień Kobiet – czyli dzień kiedy nigdy nie kupię kwiatów, dla tej której kocham. Bo jej nigdy nie będzie. Mamo – jestem gejem… powiedziałem do matki przez łzy siedząc na przeciwko niej przy stole. Nie mogła w to uwierzyć, nie pogodziła się do dziś…

Dokładnie 8 marca 2012 roku powiedziałem swojej matce kim jestem naprawdę. Chodziło to za mą od dłuższego czasu. R. (moja przyjaciółka) nie wierzyła, że powiem… Próbowałem się do niej wtedy dodzwonić bezskutecznie. Miała wyciszony telefon, a ja zapłakany dałem po rozmowie z matką wpis na Facebook’u „nic już nie będzie takie samo…” i wtedy uwierzyła w to co mówiłem.

Pamiętam ten dzień i kolejne dni tak dokładnie, że jestem w stanie je w całości opowiedzieć. Pamiętam jeden istotny element, którym było skłócenie z Radkiem – którego wtedy uważałem za przyjaciela, ale nim nie był…  Nie miałem wtedy nikogo, byłem sam… choć wiedziałem, że jutro czeka mnie widzenie z nimi…

Matka nie mogła przyjąć tej wiadomości… do dziś z tym się nie może pogodzić. Co prawda od lat nie rozmawiamy na ten temat i pokłosiem mojego wyjścia z szafy jest zwyczajne podejrzenie o to, że z kimś się spotykam i ciągłe sprawdzanie kiedy wrócę oraz gdzie jestem. Podobnie gdy ktoś zadzwoni przez telefon, zaraz pyta kto dzwonił, albo gdy komuś mówię „cześć” to pyta kim on jest…

Pamiętam do dziś jej niezadowolenie gdy zaczynałem studia na Politechnice, twierdziła „brzydki budynek” ale w sercu miała coś innego. Za to bardzo uradowana była, gdy wyprowadzałem się z Rembertowa….

Po trzech latach nie mogę stwierdzić, że żałuje. Z całą pewnością nie żałuje tego, że powiedziałem. Wynika to z faktu, że umrze świadoma, że jej najmłodszy syn ssie kutasy. Ktoś zapytał mnie kiedyś, jak się czuje z tym, że mam zakaz spotykania się w domu z chłopakiem? Jak sobie wyobrażam budowanie związku na tej zasadzie oraz jak odbieram fakt, że matka nigdy nie będzie chciała poznać mojego partnera?

Cóż… nie boli w każdym razie. Jestem osobą, która godzi się z tym czego oczekuje ode mnie drugi człowiek – mam odejść, odejdę. Mam zostać, zostanę… Tak jest również w tej sytuacji. Matka nie musi poznać nigdy mojego partnera. Zresztą na chwilę obecną jego nie mam i nie planuje mieć. Nie bez przyczyny usunąłem fellow, dla mnie nie ma faceta na tej planecie. Wszytko to jakieś cymbaliska z fiutkami zrobionymi z klocków lego… Tak więc budowanie związku nie jest możliwe z faktu zakazu spotykania się w domu. Po prostu wynika to z braku cementu do pustaka jakim ja jestem. Cement z połączeniu z pustakiem, którego się zaakceptuje – dalby możliwość wybudowania bezpiecznego domu o nazwie „związek”. Bo związek to bezpieczeństwo, to coś pięknego!

Oczywiście, ujawnienie się przed matką było tez częściowo ujawnieniem się przed szerszym gronem znajomych: Natalią, Marysia, Agatą, Dorotą… z każdym ujawnieniem się było łatwiej. Matka chciała mnie na początku zmienić. Pytała jaka jest przyjemność z brania do buzi, dawania dupy lub wkładania w dupę. Nie chciałem rozmawiać z nią na ten temat… Odesłałem ją do ojca by jej włożył w dupę i wtedy się dowie, bo ja po prostu nie wiem… jaka jest! Powiedziała wtedy, że będzie się za mnie modlić i pragnie bym poszedł do spowiedzi, bo może Bóg i ksiądz mi by pomógł. Tak… jeszcze by biedny doszedł w tej swojej budce z kratkami… W Boga wierzyłem, ale wtedy definitywnie odszedłem od Kościoła…

Dziś temat mojego homoseksualizmu, problemów i mnie samego jest tematem tabu. Nie rozmawiam z matką o niczym co dotyczy mnie samego, co dotyczy sfery psychologicznej. Nie rozmawiamy na temat tego czy jetem szczęśliwy i mojego homoseksualizmu.

Wiem jedno… nie pogodziła się i nigdy się z tym nie pogodzi. Jednak zmieniać mnie nie będzie… Mam nadzieję, że bycie homoseksualistą, co jest dla mnie czymś pięknym nie stworzy jej obrazu syna wiszącego na sznurku lub leżącego w trumnie. Bo mimo wszystko, jaka ona nie jest, to nie zasługuje na to by to zobaczyć (jak każda matka). Jednak chcieć to jedno… ale zrealizować to co się chce jest naprawę trudno. I choć nie chciałbym jeszcze odejść, to brakuje mi po prostu sił by walczyć.

Pozamiatane i 12 godzn zmarnowane…

Po prostu brakuje słów na dzisiejszy dzień, jakiś prawdziwy piątek trzynastego, który odbywa się w środę osiemnastego… Zmarnowałem prawie 12 godzin, straciłem trochę kasy i jestem niesamowicie wściekły na siebie, ludzi, pracę, pociągi i autobusy – dosłownie na wszystko…

Jednak są dwa elementy pozytywne dzisiejszego dnia – pierwszy to kawa, a drugi to już moja słodka tajemnica, jak bita śmietana na Espresso Con Pana. Kawa była świetna w bardzo przyjaznej ludziom kawiarni Grycan na Nowym Świecie w Warszawie. Serdecznie pozdrawiam przystojnego kelnera o imieniu Łukasz! Call Me, bo zapomniałem zostawić napiwek, gdyż uciekłeś gdzieś po podaniu mi kawy… ;)

20150218-Grycan_espresso

Czy znajdzie się ktoś czasowy by wypić kolejną kawę w tej kawiarni razem?

Jetem pozytwyny?

Stało się… wykonałem test na obecność wirusa HIV. Pierwszy raz w życiu poszedłem na takie badanie i bez większego stresu odpowiedziałem na wszystkie pytania…

Padały pytania natury czysto intymnej, zadawane wprost, bez ogródek np. Czy kontakt seksualny był z mężczyzną czy kobietą?, Kiedy ostatnio Pan uprawiał seks?, Czy zabezpieczał się Pan?, Czy jest Pan homoseksualistą?

Ogólnie myślę, że nie będę pozytywny. Aczkolwiek pierwszy test może wyjść pozytywny ze względu na przyjmowane przez mnie w dużych ilościach leki różnego rodzaju w tym antybiotyki, najwyżej będzie trzeba powtórzyć, co i tak zrobię za 3-4 miesiące. Jednak bez względu na wynik, każdy będzie dobry. Padło stwierdzenie od jednej osoby, gdy usłyszała „Zrobiłem test na HIV„:

O proszę? A po co ci? Przy Twoim pożyciu intymnym? To chyba raczej nie potrzebne…

Można się śmiać, ale to tylko szacunek do samego siebie – a ja akurat w tej kwestii szacunek mam do siebie jednoznaczny!

Ogólnie zachęcam Was wszystkich do badania się, nawet profilaktycznego. Więcej informacji na www.aids.gov.pl – tam znajdziecie adresy placówek gdzie można dokonać takie badanie bezpłatnie i anonimowo. Naprawdę nie ma się czego bać!

Mi pozostało jedynie czekać na wynik, na pewno się jeszcze odniosę do niego samego bez względu na to jaki by nie był. Dodatkowo chciałbym Wam przekazać kilka fotografii z Warszawy robionych kalkulatorem :)

Milicja Mazowiecka 11

Słynna tęcza - jeszcze cała!

Politechnika Warszawska

Rosyjskie mleko…

Wczoraj nic nie napisałem, ponieważ najpierw byłem na Uniwersytecie, a potem wyjechałem do Warszawy i wróciłem przed północą.

Jestem chory: spuchły mi dziąsła i mocno krwawią przy szczotkowaniu. Duszący kaszel nie daje mi spokoju i wydałem na leki ponad 50 zł. Gdyby nie fakt, że średnia przyjemność jest się dusić i mieć syndrom wymiotów na sucho to bym sobie darował. Najgorzej jest przy zmianie temperatury i na dworze.

Gdy wsiadałem do powrotnego pociągu, byłem zniesmaczony okolicznościami jakie wyszły na jaw pod koniec pobytu w Warszawie. Udało mi się zająć miejsce siedzące, co jest wyczynem na PKP Śródmieście. Założyłem słuchawki, puściłem muzykę i walczyłem z kaszlem by się znowu nie dusić. Jednak nie była ona na tyle głośno by słyszeć rozmowę dwóch starszych panów.

Rozmowa była na tyle ciekawa, że zdjąłem słuchawki i zacząłem jej się przysłuchiwać. Naprawdę bardzo ciekawe rzeczy opowiadał starszy człowiek m.in. o rakietach balistycznych, o służbie zdrowia, o komornikach. Mówił na tyle konkretnie i mądrze, że warto było tej rozmowy posłuchać. Podczas tej rozmowy również zaczął mówić coś o języku rosyjskim i wyciągnął rosyjskie mleko, otworzył i je wypił. Właśnie dzięki takim ludziom podróże pociągiem nie są nudne.

„W poszukiwaniu szczęścia i zabawy”

Jestem przybity życiem… Jednak by nie było tak monotonnie na blogu to trochę informacji z fellow.pl. Właśnie  napisał do mnie jakiś osobnik, który w pierwszej wiadomości zaproponował poznanie się oraz wymianę haseł.

Wiadomość bardzo na miejscu ogólnie, no bo co napisać w pierwszej wiadomości? Standardem jest „seks?”, jakaś emotikona lub właśnie wymiana haseł. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to że mam wyraźnie napisane – że nie szukam nikogo. I podkreślę to jeszcze raz! Nie szukam nikogo na fellow.pl z różnych przyczyn m.in. że się z kimś spotykam i nie wiem do końca co z tego wyniknie, ale przynajmniej ja chce być fair wobec tej osoby i to jest zrozumiałe. Druga sprawa to prowadzony przez mnie blog, który mimo wszystko nie pomoże w żadnej znajomości bo ktoś może go wykorzystać przeciwko mnie.

Wracając jednak do wspomnianego samca, który jak z poniższego opisu można wywnioskować wrócił z zagranicy do kraju i pomieszkuje albo w Warszawie albo w Siedlcach. Nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie cel powrotu:

Powrót do kraju, w poszukiwaniu szczęścia i zabawy.
Różnie szukam, na pewno kogoś kto mi pomoże wrócić do rzeczywistości

Przepraszam, czy ja wyglądam na świątynię szczęścia, sklep z zabawkami lub kogoś kto pomoże takiej osobie? No chyba nie… Niestety niektórzy mają wygląd, ale za grosz rozumu… Nie wiem też czy powrót do kraju w takim celu jest rozsądnym posunięciem…

Podsumowanie roku 2014!

Kończy się 2014 rok! Wiele osób szykuje się na domówki, bale sylwestrowe, imprezy pod chmurką. Jeszcze inni wybierają noworoczne spektakle teatralne czy maratony filmowe w kinach. Niektórzy spędzają sylwestra w samotności przed komputerem czy telewizorem. Inni spędzają noc sylwestrową w pracy lub podczas służby… Jeszcze inni samotnie w szpitalu, domach opieki czy noclegowniach. Pamiętajmy o samotnych czy pełniących służbę. Gdy spotkasz policjanta, lekarza czy pracownika stacji benzynowej powiedz mu po północy Szczęśliwego Nowego Roku, bo to tez jest człowiek!

Niewątpliwie mijający rok był dla mnie przeplatanką dobrych i złych wydarzeń, które wpłynęły na moje życie. Z całą pewnością największym sukcesem roku 2014 było obronienie się na Politechnice Warszawskiej i uzyskanie tytułu magistra oraz zaliczenie różnic programowych pierwszego semestru studiów stacjonarnych. Różnice te wynikały z prawie trzy miesięcznej nieobecności na uczelni. Dodatkowo jeśli chodzi o ścieżkę edukacyjną to otrzymanie oceny dobrej plus z prawa budowlanego, również było niezłym wyczynem!

Oczywiście mijający rok był rokiem pewnych rocznic i wspomnień po osobach które się kochało. Był to pierwszy rok po rozstaniu z Pawłem S. o którym wspominałem. Również ten rok to drugi rok po tym jak powiedziałem swojej matce o tym, że jestem osobą odmiennej orientacji seksualnej.

W mijającym roku udało mi się podjąć zatrudnienie w jednej z dużych instytucji finansowych. Co prawda nie trwało one długo, ale zawsze to zdobycie jakiejś dodatkowej praktyki. Również rozwinięta współpraca z jedną z Warszawskich firm marketingowych oraz realizacja prawie wszystkich zleceń w firmie na poziomie zadowalającym klienta był sukcesem tego roku.

Niestety mijający rok pozostawił po sobie wiele nieprzespanych nocy, wypłakanych łez. Były one wynikiem nieudanych relacji z mężczyznami. Ponownie wracam do wspomnienia o Przemysławie, które był największym rozczarowaniem mijającego roku. Praktycznie moje uczucie do niego wygasło, ale niesmak pozostał. Dodatkowo jeśli chodzi o spotkania z osobami tej samej płci, to mogę powiedzieć – jedna wielka lipa… większość odmawiała spotkań, albo się na nie nie wstawiała. Jednak pozostały w mojej pamięci pewne osoby m.in. D, P czy P.G. Wynika to z faktu, że nie odmówiły spotkania, zawsze były na czas, nigdy nie chciały seksu i mimo wszelkich przeszkód te znajomości przetrwały dłużej, przy czym oczywiście w mniejszym lub większym stopniu kontaktu.

Zostały tez zweryfikowane w tym roku pewne znajomości z niektórymi osobami m.in. z Pawłem M. który bez słowa odszedł i pozostawił mnie samemu sobie, nie wiem dlaczego…

Wyciągnąłem też wnioski ze swojego postępowania i przeprosiłem za nie pewne osoby. Tylko dwie przyjęły przeprosiny i dały jakąś odpowiedź… Niestety jedna z najważniejszych kobiet w moim życiu, która jest wspaniałą matką dwojga nieswoich ale niesamowitych dzieci tego nie zrobiła. Jednak miała do tego prawo, zwyczajnie zawiniłem w stosunku do niej najmocniej i za co starałem się przeprosić.

Mijający rok to tez rok w którym odważyłem się trochę naprawić swoją osobę poprzez m.in. zapisanie się do psychologa. Decyzja ta powinna być podjęta zdecydowanie wcześniej – już w 2011 roku!

Był to również kolejny rok ujawnienia się przed osobami, które nie podejrzewały mnie o mój homoseksualizm. Małgorzata, Weronika, Agata czy Marysia… Każda z tych osób przyjęła tą informację dość pozytywnie i co najważniejsze bez zmiany nastawienia do mojej osoby! Za co serdecznie chciałbym z tego miejsca podziękować.

Ten rok, to również rok „zrodzenia” się bloga BezpiecznyGay! Który trochę osób odwiedza i czyta ;)

Nowy Rok 2015 nie wiem jednak jaki będzie dla mnie… osobiście nie stawiam sobie jakiś przyrzeczeń noworocznych i celów. Właściwie nie wiem co będzie po studiach, które kończą mi się w zbliżającym roku. Nie widzę siebie w perspektywie dłuższej niż 6-7 miesięcy – czyli tyle ile pozostało mi zajęć na uczelni w Siedlcach. Będzie to zapewne ciężki rok, być może ostatni, a być może pierwszy od wielu, który będzie naprawdę szczęśliwy!

Jaki mam plan na Sylwestra? Właściwie to go nie obchodzę… Sam w to nie wierzę, ale wysiadam z pociągu na Warszawie Śródmieście – przed północą powinienem wrócić do domu.